środa, 26 kwietnia 2017

LITERAT


Tytuł: Literat
Autor: Agnieszka Pruska
Seria: Komisarz Barnaba Uszkier
Gatunek: kryminał
Wydawnictwo: Oficynka
Liczba stron: 330
Data wydania w Polsce: 2013
Okładka: miękka
Cena z okładki: 32 zł 
Ocena: ★★

Dzień dobry, znalazłem mumię! 

Wczesnym rankiem samotny biegacz pokonuje codzienną trasę między Sopotem a Gdańskiem. W wykopie przy ulicy Hallera niespodziewanie dostrzega siedzącą postać. Zaintrygowany zbliża się do niej, by z przerażeniem odkryć, że ma przed sobą mumię. Jak się okaże, znalezienie zwłok to dopiero początek serii makabrycznych zdarzeń.

 W szranki z psychopatycznym seryjnym zabójcą staje komisarz Barnaba Uszkier. W pogoni za mordercą będzie musiał też poznać się z członkami pewnego Klubu Miłośników Kryminałów…

***


Dawno nie czytałam już kryminału. Kończyłam wiele książek, niektóre miały w sobie pewien wątek detektywistyczny, ale był on tylko poboczny, a przecież na początku mojej przygody z czytelnictwem pożerałam wyłącznie kryminały. Postanowiłam więc skorzystać z uprzejmości wydawnictwa Oficynka i zabrać się za trylogię Agnieszki Pruskiej.

Akcja pierwszego tomu biegnie bardzo szybko. Nie wiem czy to zaleta czy wada. Z jednej strony nie nudzimy się, nie rozwodzimy nad nieistotnymi sprawami, ale z drugiej niektóre bardzo ważne fragmenty trwają jedną stronę lub kilka zdań. W kryminałach można się bardziej rozpisać. W "Literacie" informacje o denacie (cóż za rymy) przekazywane są poprzez dialog: krótkie komunikaty typu "Śladów gwałtu brak", "Alkoholu we krwi brak" itd. 

Nie podobała mi się też postawa głównego bohatera czyli komisarza Uszkiera. Od początku przejmował sprawy bez prawdziwego zaangażowania. Wysyłał swoich ludzi do sąsiadów, by z nimi porozmawiali, na kursy, zwiady, a sam siedział na komendzie, popijał kawę i filozofował, by później użalać się nad SWOIM niezakończonym śledztwem. Koniec końców bierze udział w (nie)spektakularnej walce i sprawiedliwość góruje.

Muszę jednak przyznać, że Agnieszka Pruska dobrze zaplanowała przebieg morderstw. Niby znamy złoczyńcę od samego początku, ale nie możemy przykleić go do jakiejś twarzy czy zawodu. Policjanci wpadają na to w dość głupi sposób, byleby tylko ruszyć dalej, ale jeśli popatrzeć na sytuację z oddali, to faktycznie, wszystkie elementy układanki do siebie pasowały.

To nie jest ponadczasowe dzieło, nad którym mogłabym się rozanielać, ale dobry kryminał na wieczór, góra dwa. 

1 komentarz:

  1. Ja mam jedną książkę Agnieszki Pruskiej na półce, jeszcze jednak nie zaznajomiłam się z jej twórczością. Lubię książki, w których nie króluje przewidywalność, nie ma nic gorszego niż odkrycie, kto zabił, wcześniej niż zrobią to bohaterowie.

    OdpowiedzUsuń