piątek, 8 stycznia 2016

NIEUKARANI



Tytuł: Nieukarani
Autor: Kamila Denis
Seria: brak
Gatunek: kryminał
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 350
Data wydania w Polsce: 2016 r. (przedpremierowo)
Okładka: miękka
Cena z okładki: 34 zł 
Ocena: ★★★

W niewielkim mieście dochodzi do morderstwa młodej bizneswoman i okaleczenia córki przewodniczącego Rady Miasta. Obie kobiety zostają pozbawione skóry. Podczas gdy wydział kryminalny powiatowej jednostki działa pod odgórnymi naciskami i presją czasu, podkomisarz Jan Berent wraca do sprawy sprzed trzydziestu lat, którą prowadził jego ojciec. Czy to możliwe, że po takim czasie ponownie pojawił się Garbarz, jeden z najsłynniejszych seryjnych morderców? A może właśnie doczekał się następcy? Rozwiązanie śledztwa przyniesie coś więcej niż poznanie nazwiska sprawcy. Podkomisarz będzie musiał dokonać moralnego wyboru i odpowiedzieć na pytanie – gdzie leży granica między zemstą a sprawiedliwością?

Wielka dwójka kobiecego kryminału to ostatnimi czasy Bonda i Puzyńska. Przyznam, że nie czytałam żadnej książki tych autorek, ale jeśli piszą choć w połowie tak dobrze, jak Kamila Denis, to zasługują na rozgłos, którym są obdarzane.

Nie spodziewałam się wiele po tej książce, ale Novae Res zaskoczyło mnie po raz kolejny. Najpierw przeżyłam szok przy ''Gałęziste'' Artura Urbanowicza, a teraz ''Nieukarani'...

Wspaniale skonstruowany kryminał. Nie domyślałam się odpowiedzi, chociaż obstawiałam każdego prócz mordercy. Bohaterzy świetnie pasowali do swoich ról. Jan przypominał mi trochę komisarza Szackiego z trylogii Zygmunta Miłoszewskiego. Zero uroku, ale przyciąga jak magnez. 

Kamila Denis potrafi doskonale wprowadzić nas do świata, który można zobaczyć jedynie na filmach. Postać Garbarza na prawdę wydała mi się imponująca i kibicowałam policjantom w stu procentach. W Tomaszu zakochałam się od razu, niemal widziałam jego włosy, śnieżnobiały uśmiech i garnitury szyte na miarę. Szkoda, że wyszło z nim, jak wyszło. Jego wątek mógłby być trochę bardziej rozwinięty.

Książkę czyta się bardzo szybko, co jest przy kryminałach trochę dziwne. Można pogłówkować, a listy z przeszłości tylko dodają klimatu. 

5 komentarzy:

  1. Autor "Gałęzistego" nazywa się Urbanowicz, nie Abramowicz. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, dziękuję, wstyd, pomylić ulubionego debiutanta >.<
      Miłego dnia :)

      Usuń
  2. Córka byłego komendanta?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do 2012 roku w Stargardzie Komendantem Powiatowym Policji był Mirosław Denis. Miał przynajmniej dwie córki, imion nie znam. Dlatego pytam czy to jedna z nich. Ojciec mógł co nieco wspomnieć o pracy w policji, stąd mogła być inspiracja a i hipotetycznie (nie miałem okazji zapoznać się z lekturą) dużo prawdy, nie tylko fikcja literacka.

      Usuń