czwartek, 23 marca 2017

GREGOR I KOD PAZURA



Tytuł: ''Gregor i Kod Pazura''
Autor: Suzanne Collins
Seria: Kroniki Podziemia
Gatunek: fantastyka
Wydawnictwo: IUVI
Liczba stron: 440
Data wydania w Polsce:2016
Okładka: miękka z skrzydełkami
Cena z okładki: 34,90
Ocena: ★★

Wszyscy w Podziemiu robią, co mogą, by Gregor nie poznał Przepowiedni Czasu. Chłopiec podejrzewał, że jest w niej coś strasznego, lecz nie wyobrażał sobie, do jakiego stopnia: przepowiednia zapowiada śmierć wojownika. Teraz, gdy do Regalii zbliża się armia szczurów, a w mieście pozostały mama i siostra Gregora, wojownik musi odnaleźć w sobie siły, by bezpiecznie zaprowadzić rodzinę do domu i pomóc Regalianom się bronić. 

Los Podziemia leży w rękach Gregora, a czas płynie. Jest kod do złamania, tajemnicza nowa księżniczka, coraz silniejsza ciemna strona Gregora oraz wojna, która ma zakończyć wszystkie wojny.

***

Pierwszymi tomami się zachwycałam. Czwarty uznałam za przeciętny i myślałam, że zaczyna się typowy spadek formy, ale to, co Collins zrobiła w ostatniej części...

Nic mi nie przeszkadzało. Czepiałam się kiedyś miłości między dwunastolatkami, niezniszczalności chłopca, który dopiero zaczął porządnie odrabiać zadania domowe, odpowiedzialności (a raczej jej braku) rodziców, którzy pozwalają synowi walczyć na śmierć i życie w sekretnej krainie i machać ręką na to, że zabiera ich trzyletnią córkę, obojętności społeczeństwa, które nie zauważa faktu, że dzieci od miesięcy nie chodzą do szkoły i w ogóle... zniknęły.

Ale to nic, bo ostatnia część "Kronik Podziemia" powala. Łamie serce wiele razy, rozchyla usta i pozostawia w ogromnym osłupieniu. Najpiękniejsza jest jednak konkluzja całej powieści, która odnosi się do przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. W końcu zdajemy sobie sprawę, że to nie była bajeczka o chłopcu, który znalazł się w magicznej krainie, ale wzruszająca powieść o przyjaźni, miłości, zaufaniu, oddaniu, rodzinie, biedzie, wykluczeniu społecznym, wszechogarniającej wojnie, sprawiedliwości, odpowiedzialności i tak naprawdę... o życiu.

O ile wcześniej wspominałam o tym, że to literatura dla dzieci, teraz cofam swoje słowa. To książka również dla dorosłych, a może przede wszystkim dla dorosłych?

***

"Nawet podczas wojny powinny istnieć granice, których się nie przekracza."

"(...) jeśli uciekamy przed tym, czego się boimy, to coś i tak zawsze nas dogoni."

"(...) nic się nie wydarzy, jeżeli nie ma nadziei."

poniedziałek, 20 marca 2017

DROGA NA KONIEC ŚWIATA



Tytuł: ''Droga na koniec świata''
Autor: Marcin Kretkiewicz
Seria: brak
Gatunek: podróżnicza
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 262
Data wydania w Polsce: marzec 2017
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena z okładki: 29
Ocena: ★★ 

Pawłowi przez całe życie brakowało ojca. Trudne dzieciństwo, jak również późniejsze lata pełne rozczarowań i przykrości, odcisnęły swe bezlitosne piętno na jego dorosłym życiu. Choć na zewnątrz sprawiał wrażenie inteligentnego i towarzyskiego młodego mężczyzny, to w głębi duszy był poranionym i zagubionym chłopcem. Gdy wyrusza na samotną, pieszą pielgrzymkę do Santiago de Compostela, nie zdaje sobie nawet sprawy, dokąd ta podróż go zaprowadzi. Podczas wędrówki zmaga się z własnymi słabościami, zakochuje się, a także otwiera się na potrzeby innych ludzi i doświadcza ich bezinteresowności. Zagląda również w głąb własnej duszy i rozprawia się z bolesną przeszłością.

***


Kiedy nie ma się nikogo, ciężko osiągnąć coś. Ale zawsze można spróbować. Pawłowi brakowało wszystkiego: miłości w rodzinie i w dorosłym życiu prywatnym. Brakowało mu pracy, pieniędzy, zdrowia, celu, szczęścia. Wtedy wyruszył w drogę. 

Ciężko napisać powieść o wędrówce tak, by nie zmęczyć czytelnika jej monotonią. Marcin Kretkiewicz sprawnie operuje opisami i nie odczuwa się trudów lektury. Pisarz świetnie oddaje emocje głównego bohatera, ale popełnia błąd, nie pisząc o jego życiu z innej strony. Na początku książki przedstawia nam kilka faktów o młodości pielgrzyma. Po pierwszej wędrówce w kilku zdaniach nakreśla wygląd jego współczesnego życia. Z pewnością skupia się bardziej na wędrówce i jej celu, ale myślę, że głębsze wniknięcie w prywatę Pawła nadałoby książce bardziej fabularny wymiar. W tej postaci trudno nazwać ją obyczajową. Jest to raczej opowieść podróżnicza.

Autor sprawnie połączył wątek fantastyczny z realnym. Mamy wrażenie, że niektóre wydarzenia nie mogły zajść naprawdę, ale Marcin Kretkiewicz manipuluje nami, aż w końcu przekonujemy się do jego wizji, by ostatecznie dowiedzieć się, że był to żart, puszczenie oka do czytelnika.

Marcin Kretkiewicz opowiedział historię człowieka niezwykle zagubionego, ale też odważnego. To opowieść o wzlotach i upadkach. Prowadzi przez śmiech i przez łzy. Kończy się na pograniczu. Szczęścia czy smutku? Sprawdźcie sami.

***

"Piękne i wielkie rzeczy zdobywa się wyłącznie za wielką cenę."

"Wiedział bowiem, że nie mogąc wszystkiego przewidzieć, wszystko był w stanie jakoś przeżyć."

"Dużo łatwiej przychodzi nam dostrzec pryszcz na czyjejś twarzy niż garb na własnych plecach. Na tle czyichś niedoskonałości zawsze lepiej widać, o ile więcej my sami jesteśmy warci. (...) Niestety, zbyt często widzimy innych nie takimi, jacy są naprawdę, lecz przez pryzmat tego, jacy my sami jesteśmy. Bardzo trudno przychodzi nam dostrzec, że to właśnie drugi człowiek ujawnia nam prawdę o tym, że wcale nie jesteśmy tacy piękni i wspaniali, za jakich się uważamy."

"(...) tego, co nosi się w sercu, nigdzie nie da się zostawić."

"(...) zawsze będziemy się mylić, upadać i czasami podejmować złe decyzje.Upadki i wzloty są nieodłączną częścią tej drogi. (...) Trzeba potrafić docenić i jedno i drugie."

"Żaden sukces nie nauczy cię w życiu tyle, co porażka."

"Niedoskonałość to jedyne, czym na tym świecie dysponujemy."

"Piękno tego świata za bardzo nam już spowszedniało, byśmy sami z siebie, bez jakiegoś nieszczęścia potrafili je dostrzec."

"Ciesz się drogą i nie wypatruj tego, co odległe. Skupiaj się na tym, co znajduje się przed twoim oczami, gdyż w każdym kolejnym dniu wędrówki wszechświat przemawia do ciebie w różny sposób (...) Oby cel, do którego zmierzasz, nie był wstanie ci ich przesłonić i nigdy nie był dla Ciebie ważniejszy od samej drogi."

"Przed sobą nigdy nie uciekniesz. Nie ma na ziemi takiego miejsca, w którym odnalazłbyś spokój i ukojenie, jeśli najpierw nie pogodzisz się sam ze sobą i nie uporządkujesz swego wnętrza."

"(...) życie nie daje gotowych odpowiedzi, ono zmusza do poszukiwań. (...) Życie przecież to nieustająca wędrówka (...) To, że (...) nie jesteś w stanie zobaczyć jej sensu, tak naprawdę nie ma większego znaczenia dla przemijającej wciąż drogi."

"Chętnie stajemy tylko do tych walk, które z góry wiemy, iż jesteśmy wstanie wygrać. (...)  Właśnie dlatego tak wiele osób nie otrzymuje od życia zbyt wiele."

"Jeśli chcesz coś zrobić, to zawsze znajdziesz jakiś sposób, jeśli zaś nie chcesz, zawsze znajdziesz wymówkę."

"Zło w życiu daje nam ciosy, osłabia do granic wytrzymałości, ale człowiek jest wielki dlatego, że staje do walki."

"Ludzi prawie zawsze da się zmanipulować. Rzeczywistość prawie zawsze da się zakłamać. Prawie każdą zewnętrzną postawę da się wyreżyserować. Z samym sobą jednak takie gierki nie mają najmniejszych szans powodzenia."

"Otóż zaręczam, że każdy człowiek ma dokładnie taką moc, w jaką jest w stanie uwierzyć. Nie ma ludzi lepszych,a ni gorszych, gdyż wszyscy są sobie równi."

"Kiedy człowiek wystawia się na działanie tak potężnej i nieprzewidywalnej siły, jaką jest miłość, to nawet nie jest w stanie sobie wyobrazić, dokąd może go ona zaprowadzić."

"Prawda bardzo często nie ma nic wspólnego z opinią większości"

"Możesz stać się kim zechcesz i osiągnąć w swym życiu wszystko, czego zapragniesz, pod warunkiem, że w swym sercu w to uwierzysz." 

środa, 15 marca 2017

KOBIETA ZNIKĄD



Tytuł: ''Kobieta znikąd''
Autor: Mary Kubica
Seria: brak
Gatunek: thriller
Wydawnictwo: Harper Collins
Liczba stron: 336
Data wydania w Polsce: 15 luty 2017
Oprawa: miękka
Cena z okładki: 37,99
Ocena: ★★ 

Pewnego dnia Esther Vaughan znika bez śladu. Współlokatorka odnajduje w jej rzeczach niepokojące listy, pełne miłosnych wyznań i jawnych pogróżek. Jeżeli napisała je Esther, to cierpi na poważne zaburzenia i może być niebezpieczna. 
Tego samego dnia w pewnym miasteczku pojawia się tajemnicza kobieta. Nikt nie wie, jak naprawdę się nazywa ani skąd pochodzi. Gdy zamieszkała w ponurym, zrujnowanym domu, stało się jasne, że szuka kryjówki. 
Kogo się boi? Przed kim ucieka? A może to nie ona jest ofiarą, tylko cierpliwie czeka, aż ktoś wpadnie w zastawioną przez nią pułapkę?

***

Nie wiem.

Uwielbiam książki Mary Kubica i byłam pewna, że ta nowość będzie jeszcze lepsza, ale pochopnie to założyłam. Pierwszy raz tak długo męczyłam się z książką tej autorki. Opisy są długie i często nic nie wnoszą. Bohaterzy nawiązują kilkakrotnie do nieznaczących wydarzeń z przeszłości. Przez pierwszą połowę akcja praktycznie stała w miejscu. Powieść posiada wiele mankamentów, ale jeden z nich kompletnie mnie wykończył.

Irytująca główna bohaterka. Chociaż nie wiem, czy można nazwać ją główną bohaterką. Przez przedłużające się opisy każdy jest postacią czołową, nawet osoba, która występuje w tej książce na kilku stronach. Wracając do tematu... Quinn pogrążyła tę książkę. Jej przyjaciółka znika, a ona myśli, że to z jej powodu, ponieważ... była złą współlokatorką. Nic nie może zmienić jej przygotowania. Ba! W finałowym momencie ona dalej uważa to za największy problem! Sama przyznaje się wielokrotnie, że jest po prostu głupia.

Przyznaję, że reszta postaci też mnie nie zachwyciła. Alex ciągle użala się nad swoim  życiem. Owszem, musi być odpowiedzialny za ojca. Pracuje ciężko, by go utrzymać, przeżył tragedię i w sumie jest moją ulubioną postacią, ale czasem zachowuje się jak gówniarz. Esther jest wyidealizowana. To superwoman w aureoli. Ben sam nie wie, czego chce. 

Ale! Mimo tego, iż domyśliłam się zakończenia gdzieś w 3/4 (okey, nie całego, bo trochę ukruszyło mi serduszka <dlaczego, Mary!? Dlaczego?>), to jest ono zaskakujące i wszystkie fakty do siebie pasują.

Pomimo tylu minusów... Nie mogę powiedzieć, że ta książka jest zła. W drugiej części mnie porwała. Nie jest źle napisana. Mary Kubica pisze lekko i płynie, ale w tej powieści przesadza. I nie wiem. Nie wiem, co mam powiedzieć. Polecam? Chyba tak. Może trzeba przekonać się osobiście?

wtorek, 14 marca 2017

SYRENY

Znalezione obrazy dla zapytania syreny joseph knox

Tytuł: ''Syreny''
Autor: Joseph Knox
Seria: brak
Gatunek: kryminał
Wydawnictwo: IUVI
Liczba stron: ???
Data wydania w Polsce:15 marzec 2017
Oprawa: miękka
Cena z okładki: 39,90
Ocena: ★★ 

W zarządzanych przez mafię pubach i knajpach Manchesteru Syreny sprzedają bilety do piekła – heroinę i ecstasy. Żyjąc na krawędzi, skutecznie skrywają swoje sekrety. W łaski Syren musi się wkupić młody detektyw Aiden Waits, skompromitowany policjant, który nie może uwolnić się od błędów przeszłości. Aby nie stracić odznaki, zostaje wtyczką wśród narkotykowych dealerów. Sprawy mocno się komplikują, gdy Waits ma odnaleźć córkę ważnego polityka ukrywającą się wśród Syren. Klucząc w świecie skorumpowanych policjantów, pięknych kobiet i bezwzględnej mafii odkrywa prawdę, którą niekoniecznie chciał poznać. 

Świetnie napisany, angażujący i przepełniony mroczną atmosferą kryminał. Knox zbudował z detalami świat policyjnych śledztw i narkotykowych porachunków, stworzył bohaterów, którzy w życiu poszli na wszystkie możliwe kompromisy. Idealna lektura dla fanów takich kinowych hitów jak „Infiltracja” i „Donnie Brasco”.

***

Nie jestem fanką "Infiltracji" i "Donnie Brasco". Okey, przyznaję, że w ogóle nie wiem co to. Ale opis książki Knoxa wydał mi się interesujący, bardzo w moim guście, a w sumie dawno nie czytałam nic takiego. Dlaczego więc nie spróbować?

Mafia, narkotyki, brudne ulice, prostytutki, zatargi, broń, strzelaniny, detektywi, zaułki i egzotyczne kluby. Kto tego nie lubi? To znaczy, kto nie lubi o tym czytać? Oczywiście o to mi chodziło. To wszystko można znaleźć w książce "Syreny".

Aiden Waits jest jednym z typowych detektywów - stracił wiele, a teraz musi to odzyskać. Niestety, sposób w jaki wraca do łask jest niezwykle niebezpieczny. Mężczyzna naraża się na straszne konsekwencje. Żyje jak dwie różne osoby, ale czy pozostanie sobą w tym brudnym świecie pełnym kłamstw i bólu? Czy poradzi sobie, gdy do głosu dojdzie też przeszłość?
Książka nadaje się do zekranizowania. Bardzo kojarzy mi się z amerykańskimi filmami, w których mafiozi spotykają się w klubach, a w tle tańczą półnagie kobiety. Czyta się szybko i nie ma chwili wytchnienia. Knox zagęszcza atmosferę skupiając się na jednym wątku. Z pozoru, ponieważ inne aspekty też mają tutaj swoją zasługę.

Fani ciemnych i brudnych książek znajdą tutaj coś dla siebie i chociaż wcześniej nie słyszałam o Knoxie, to nadstawiam uszu!

sobota, 11 marca 2017

MIASTECZKO DARKMORD


Tytuł: ''Miasteczko Darkmord''
Autor: Shane Hegarty
Seria: ?
Gatunek: fantastyka
Wydawnictwo: Znak Emotikon
Liczba stron: 383
Data wydania w Polsce:marzec 2017
Okładka: twarda
Cena z okładki: 39,90
Ocena: ★★ 

UWAGA! Wchodzisz na własną odpowiedzialność!

Miasteczko Darkmord nie pojawia się na wielu mapach, bo nikt nie chce go znaleźć. Leży trochę za bardzo na północ, nieco za daleko na południe. W tajemniczych okolicznościach znikają kolejni mieszkańcy. Pozostali chcą uciekać...

W każdym zakątku miasta czają się Legendy…

SŁYSZYSZ?
NADCHODZĄ!
SĄ CORAZ BLIŻEJ!
MOŻESZ ZACZĄĆ SIĘ BAĆ!

Finn wolałby mieć normalne życie: szkoła, dom, koledzy. Ale zgodnie z przeznaczeniem powinien zostać Łowcą Legend, pogromcą potworów. Niestety w ogóle się do tego nie nadaje. Czy odkryje w sobie bohatera? Czy uda mu się obronić miasteczko?

***

Wszyscy mówimy, że książki nie ocenia się po okładce, ale każdy wie, że hipokryzja jest częścią człowieka i wybieranie okładki, a nie książki często zdarza się książkoholikowi i czytelniczemu abstynentowi. Wygląd "Miasteczka Darkmord" z pewnością zachęca do lektury. Czarne wykończenia stron, ilustracje tworzone z wielką precyzją i wiernym oddaniem testu, okładka w intensywnych barwach z niecodziennym projektem, opis, który nie wyjaśnia nam wszystkiego do końca, a także sam marketing, który pokazuje nam Darkmord od najlepszej (w sensie najgorszej) strony. To wszystko składa się na piękny wygląd, ale czy też na piękne wnętrze? 

Nie spodziewałam się książki dla dzieci. Myślałam, że to będzie raczej powieść młodzieżowa, moja mama oceniła ją na horror, ale po kilku stronach odłożyła i stwierdziła, że jej wysublimowany nos horroromaniaczki ją zawiódł. Jest to z pewnością powieść dla młodszych czytelników. Jeśli będziemy to wiedzieć, to ani my ani nasze dzieci się nie zawiodą, bo dzieło Hegartya jest naprawdę dobre. Jeśli młodzież (ja) będzie czytała tę książkę, to pochłonie ją w jeden dzień i stwierdzi, że nie było to nic niezwykłego. Porwały mnie dziwne stworki i potworna rzeczywistość, ale czytałam lepsze książki. Dorośli pokręcą nosem, odłożą lub potraktują jak poczytajkę na chwilę, bo skończyły się książki w domowej biblioteczce.

Ale! Żeby nie było, że mówię niepochlebnie, a daję cztery gwiazdki. Podobało mi się sporo wątków. Nacisk ojca na syna, który chce być zupełnie kimś innym, ale rodzinna tradycja nie pozwoli mu na to. Oddanie męża względem żony. Szykany, które młody bohater musi znosić w szkole, chociaż ratuje życie prześladowcom narażając swoje. Młodzieńcza przyjaźń, która często sprawia ból i to samo uczucie między dorosłymi, które często może być obłudne, a także pozory, które często mylą.

Zakończenie w moim odczuciu jest zapowiedzią kolejnej części i fakt, że z pewnością po nią sięgnę, jest chyba dobrym aspektem tej książki. 

poniedziałek, 6 marca 2017

CAŁKIEM OBCY CZŁOWIEK



Tytuł: ''Całkiem obcy człowiek''
Autor: Rebecca Stead
Seria: brak
Gatunek: młodzieżowa
Wydawnictwo: IUVI
Liczba stron: 326
Data wydania w Polsce:15 luty 2017
Okładka: miękka z skrzydełkami
Cena z okładki: 29,90
Ocena: ★★ 

„Całkiem obcy człowiek” to niesamowita powieść o miłości i przyjaźni, zaufaniu i zdradzie, chłopakach i dziewczynach… O nastolatkach, z których każdy usiłuje znaleźć własny sposób, by przetrwać w wariackim świecie, nie łamiąc sobie serca, i nie zwariować.
„Która to prawdziwa ty? Ta, która zrobiła coś okropnego, czy ta, która się przeraziła tym, co zrobiła? I czy jedna może przebaczyć drugiej?”

Bridge, Tabitha i Emily znają się od zawsze, ale ten rok testuje ich przyjaźń.

Em ma chłopaka (tak jakby), który prosi ją o szczególnego rodzaju zdjęcia. Tab jest młodą feministką i potrafi przejrzeć każdego na wylot, a Bridge z jakiegoś powodu zaczęła nosić kocie uszy i wciąż stara się zrozumieć, dlaczego przeżyła wypadek, którego nie powinna przeżyć. Są najlepszymi przyjaciółkami i kierują się jedną zasadą: nigdy nie kłócić się ze sobą. Czy to pomoże im przetrwać?

Sherm usiłuje zrozumieć, dlaczego ludzie rozstają się po wielu latach małżeństwa i jak to jest przyjaźnić się z dziewczyną, a dla pewniej licealistki Walentynki okażą się najtrudniejszym dniem w życiu.
A, i jeszcze Jamie, poważny starszy brat, którego głupi zakład z kumplem kończy się… no, prawie katastrofą.

***

Specyficzna książka. Z jednej strony niezwykle szybka i prosta. Nie ma nad czym się zastanawiać, strony same się przewracają, brak chwili na przemyślenia, ciągle coś się dzieje, a dialogów jest więcej niż opisów w książce Stephena Kinga. Właściwie cała ta książka to dialogi. Można iść za moim przykładem, usiąść z nią rano, gdy ma się wolny dzień i skończyć w porze obiadu. Powie się wtedy: fajna poczytajka dla dzieciaków. 

Ale to nie jest wyłącznie poczytajka dla dzieciaków. To zabandażowana historia. Ukryta pod opowiastkami rodem z "Szkoły". Tak naprawdę to powieść o wszystkim. Widzimy cierpienia chłopca, który stracił ukochaną osobę. Poznajemy lęki wywoływane przez środowisko. Jesteśmy świadkami emocjonalnego rozdarcia. Dowiadujemy się, że małżeństwa z półwiecznym stażem też mogą się rozpaść. W końcu przyglądamy się najwspółcześniejszym problemom. Wszechobecny seks, który rozpoczyna się od niewinnych zdjęć. Internet, który potrafi zniszczyć życie. Szkoła, która nie potrafi odnaleźć się w problemach młodych ludzi. I właśnie Ci młodzi ludzie. Pozostawieni sami sobie. Rzuceni na pożarcie kłamstwom, intrygom i najtrudniejszemu... Dojrzewaniu. 

Nie spodziewałam się, że Rebecca Stead będzie chciała przekazać tyle uniwersalnych treści w jednej dość naiwnej na pierwszy rzut oka opowiastce. Owszem, można jej zarzucić, że wykorzystuje historie rodem z seriali paradokumentalnych, a cytat, który promuje książkę w tajemniczy sposób odnosi się do historii, która zajmuje w niej najmniej miejsca, jest prowadzona osobno, ale ma bardzo płytkie dno. Nie można jednak pojmować tej książki przez pryzmat niewymagającego języka, ale poszukać prawdziwego przesłania.

***

"Możesz mieć wszystko. Ale nie wszystko naraz."

"Miłość jest jak muzyka. Pewnego dnia po prostu ją usłyszysz. (...) Mówi też, że słyszeć muzykę to nie to samo co chcieć tańczyć."

"Łatwiej prosić o przebaczenie niż dostać pozwolenie."

"Życie to nie jest coś, co ci się przydarza. To coś, co sam tworzysz, cały czas."

wtorek, 28 lutego 2017

ALCATRAZ KONTRA BIBLIOTEKARZE. PIASEK RASZIDA



Tytuł: ''Piasek Raszida''
Autor: Brandon Sanderson
Seria: Alcatraz kontra Bibliotekarze (I)
Gatunek: fantastyka
Wydawnictwo: IUVI
Liczba stron: 310
Data wydania w Polsce:15 luty 2017
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena z okładki: 29,90
Ocena: ★★ 

„Piasek Raszida” to błyskotliwa, zabawna i pełna wartkiej akcji książka tym razem dla młodszych czytelników! Poznaj świat 13-letniego Alcatraza i tajemniczej organizacji Bibliotekarzy. 

Bohater z talentem do… bycia wyjątkową ofiarą losu? Misja na śmierć i życie, by uratować woreczek piasku? Śmiertelne zagrożenie ze strony… Bibliotekarzy? Naprawdę?! 

Alcatraz Smedry nie wydaje się przeznaczony do niczego poza katastrofami. Na trzynaste urodziny otrzymuje paczkę ze spadkiem po nieżyjących rodzicach – a w niej zwykły woreczek ze zwykłym piaskiem. Prezent zostaje jednak niemal natychmiast skradziony. To uruchamia lawinę zdarzeń, które uświadomią Alcatrazowi, że jego rodzina jest częścią grupy walczącej przeciwko Bibliotekarzom – tajnej, niebezpiecznej i złowrogiej organizacji, która faktycznie rządzi światem. Piasek Raszida ma pozwolić Bibliotekarzom zdobyć władzę absolutną. Alcatraz musi ich powstrzymać… uzbrojony wyłącznie w okulary i wyjątkowy talent do bycia wyjątkową ofiarą losu…

***


Po przeczytaniu pierwszego tomu serii "Alcatraz kontra Bibliotekarze" miałam ogromne skojarzenia z filmem "Monty Python". O ile jego reżyseria drwi z kinematografii, Sanderson drwi z opowieści o heroicznych bohaterach. Tutaj wszystko jest na opak. Autor przerywa emocjonujące fragmenty, by opowiedzieć nam o tym, jak robią to inni autorzy i jakie to bezsensowne, spojleruje zakończenie i uwielbia wspominać o wydarzeniach z następnych rozdziałów. Te wszystkie czynniki tworzą przezabawną mieszankę, od której nie można się oderwać. 

Byłam jednak przerażona, gdy do akcji przystąpiła Bastylia, a Alcatraz opisywał ją jako piękną dziewczynę, chociaż mają dopiero po trzynaście lat. Nie ma nic gorszego od wątków miłosnych w książkach o dzieciach dla dzieci. Na szczęście Sanderson nie popełnił tego błędu, przynajmniej w pierwszej części i mam nadzieję, że w kolejnych też będzie od niego stronił.

Co do grona odbiorców... Z pewnością sprawdzi się jako powieść dla początkujących czytelników. Miło będzie ją czytać dzieciom, które jeszcze same nie potrafią dobrze składać literek. Jestem licealistką, ale przeczytałam historię Alcatraza z przyjemnością. Jest świetnym oderwaniem od cięższych powieści. Nie jestem jednak pewna czy dorośli zrozumieją jej karykaturalny przekaz. Do tego typu książek potrzeba skrawka dziecięcego umysłu. 

***

"Ludzie nigdy nie są zadowoleni, gdy ujawniasz, że tkwią błędy w ich przekonaniach."

"Samolubstwo, arogancja i bezczelność zaprowadziły mnie znacznie dalej niż pokora."

"Ludzie godzą się z tym, co im się mówi. (...) Nawet inteligenci wierzą w to, co czytają i słyszą o ile nie da im się podstaw do wątpliwości."

"(...) wielkie sukcesy często zależą od umiejętności rozróżnienia pomiędzy tym, co niemożliwe, a tym, co tylko nieprawdopodobne."

"Niektórzy ignorują prawdę, inni nigdy jej nie rozumieją."