czwartek, 25 maja 2017

ŻEGLARZ



Tytuł: Żeglarz
Autor: Agnieszka Pruska
Seria: Nadkomisarz Barnaba Uszkier
Gatunek: kryminał
Wydawnictwo: Oficynka
Liczba stron: 548
Data wydania w Polsce: 2016
Okładka: miękka
Cena z okładki: 38 zł 
Ocena: ★★★

Ta zbrodnia mogła się wydarzyć tylko w Gdańsku... 

W trakcie regat o Puchar Obrońców Westerplatte w gdańskiej marinie zostają odnalezione zwłoki Jana Kuśmierskiego. Komisarz Barnaba Uszkier wraz z zespołem podejmuje śledztwo obejmujące barwne środowisko trójmiejskich żeglarzy. Doświadczeni śledczy kontra inteligentni przestępcy. Kto wygra ten pojedynek?

 Powieści Agnieszki Pruskiej to zaproszenie do świata procedur, technik i starej dobrej policyjnej roboty.

 „Są żeglarze i są miłośnicy kryminałów. Niektórzy żeglarze i miłośnicy mieszkają w Trójmieście. Jeżeli ktoś łączy w sobie te trzy cechy, to koniecznie powinien przeczytać Żeglarza. Bo to kryminał, którego akcja dzieje się właśnie w środowisku żeglarskim w Trójmieście. Ale nawet jak ktoś nie jest z Trójmiasta, też powinien przeczytać. A jak ktoś nie jest żeglarzem? To w niczym nie przeszkadza, żeby też przeczytać. Bo środowisko żeglarskie rzadko występuje w kryminałach i rzadko w ogóle w powieściach. To inny, egzotyczny świat”. 

***


O ile poprzednie książki pani Pruskiej nie były wybitne, ale szybko się je czytało, to z "Żeglarzem" było inaczej. I nie zawiniła tutaj objętość, chociaż książka jest tak gruba jak dwa poprzednie tomy i jeszcze troszkę, ale dlatego, że praktycznie nic się nie działo. Rozumiem, że autorka chciała rzetelnie oddać realia pracy policjanta, ale cała powieść skupia się na wymyślaniu nowych pytań dla świadków i zdawaniu raportów szefostwu. Zwieńczenie trylogii z nadkomisarzem Uszkierem jest monotonne i nudne.

Autorka nie obroniła się nawet pomysłem na morderstwo. W ogóle z książki na książkę było gorzej. "Literat" fascynował, zaskakiwał, "Hobbysta" trochę przynudzał i już nie był tak szalony, ale niezły. W "Żeglarzu" nawet rozwiązanie zagadki nie jest ciekawe, a wręcz głupie.

Szalę przeważyło wydanie książki. Nie mówię tutaj o okładce, bo ta bardzo mi się podoba (jak pozostałe), ale o korekcie. Ogromna liczba literówek, drobnych błędów, ale też większych. Bo rozumiem, że można pomylić imię świadka, gdy jest ich tylu, ale jeśli przez trzy książki wspomina się dość często o sekretarce szefa, to jak można przeinaczyć jej imię z Matyldy na (chyba) Mariolę?

Szkoda mi żegnać się z załogą Uszkiera, bo mimo tego iż on sam jako szef był beznadziejny, to polubiłam tych ludzi. Nie będę jednak tęsknić za potocznym stylem pisania pani Agnieszki Pruskiej, ciągłymi powtórzeniami czynności (notoryczne robienie herbaty, pouczanie Bukowskiego i jego ponawiające się zwroty) i nudnym prowadzeniem sprawy. Polecam pierwszą książkę tej autorki, ale kolejne można sobie odpuścić. 

poniedziałek, 22 maja 2017

JA. WERSJA 2.0


Tytuł: Ja. Wersja 2.0
Autor: Anna Gruszczyńska, Toon De Kock
Seria: brak
Gatunek: poradnik
Wydawnictwo: SQN
Liczba stron: 256
 Data wydania w Polsce: 26.04.2017
Okładka: miękka
Cena z okładki: 32,90
Ocena: ★★★★★

Gotowa instrukcja na 100% zmiany
Hej! 
Marzy Ci się czasem porządny update systemu we własnej głowie? Żeby jednym tąpnięciem móc skasować wszelkie złe nawyki i negatywne myśli jak aplikacje w smartfonie? Ale by było!
W ich miejsce mogłabyś wtedy zainstalować:kreatywność, silną wolę, zdolności przywódcze, zdrowe odżywianie, przebojowość, efektywność i wiele innych.

Stałabyś się ulepszoną wersją samej siebie.
Kusząca wizja, prawda? A wiesz, że to jak najbardziej możliwe? Właśnie trzymasz w rękach dokładną instrukcję, jak to zrobić!
Korzystając z tej książki, zaktualizujesz najważniejsze dla siebie aplikacje.

EFEKTY
* szybko osiągniesz swoje cele,
* zdobędziesz nowych przyjaciół,
* zyskasz posłuch i szacunek,
* zrobisz więcej w krótszym czasie,
* zapomnisz o tym, jak to jest być ciągle spłukaną,
* przestaniesz się denerrrrrrrrrwować,
* będziesz regularnie ćwiczyć i dbać o dobrą dietę,
* wykorzystasz w pełni swoje możliwości.

Gotowa na wyzwanie? Daj się przeinstalować!
Wykonuj codziennie nowe, zabawne i ciekawe zadania, które wyniosą Cię na wyższy level!
***
Miałam świadomość tego, że książka ma być stylizowana na smartfonową aplikację, ale po jej otwarciu się zdziwiłam, ponieważ to naprawdę wygląda jak coś, co można pobrać na swój telefon i w wolnej chwili się tym zajmować. Na wstępie zakładamy sobie profil, wymyślamy nick, a także zapisujemy, co chcemy zmienić, a co usunąć (co zaktualizować, a co odinstalować). Myślę, że grafik miał sporo pracy z tą książką, ale opłaciło mu się to, ponieważ ta pozycja jest piękna, z chęcią się ją otwiera i przerzuca strony.

"Ja. Wersja 2.0", to nietypowy poradnik. Przeczytałam kilka i były to zwykłe książki, kilkaset stron często nudnych wywodów i porad, które chciałam wprowadzić w życie, ale po kilku dniach o nich zapominałam. Tutaj nie ma mowy o takiej sytuacji, ponieważ poradnik zmusza nas do powrotu każdego dnia. Zadania nigdy nie są wykonane do końca, trzeba codziennie uzupełniać kolejne strony. Tekstu nie jest dużo, więc mamy wrażenie, że praca z tą książką zajmie nam niewiele czasu i będziemy mieli go więcej na robienie aktualizacji swojej świadomości.

Książka Anny Gruszczyńskiej może zaciekawić każdego. Zaglądam tam ja, a jestem jeszcze nastolatką, ale szczegółowo wypełnia go moja mama, która niedawno świętowała pierwsze urodziny z czwórką z przodu.

Najzabawniejsze w tym poradniku jest to, że nie daje nam żadnych rad. Nie rzuca hasłami typu: rano pij szklankę wody lub rób brzuszki, gdy oglądasz serial. Ta książka po prostu zadaje pytania. Nie naciska, czeka na naszą odpowiedź. Wypełnianie jej to trochę jak wizyta u psychologa, który daje czas na przemyślenie swojego życia, na odkrycie swoich głębszy warstw i zaakceptowanie ich nawet bez aktualizacji.

czwartek, 18 maja 2017

NIC DO STRACENIA. POCZĄTEK

Znalezione obrazy dla zapytania nic do stracenia początek

Tytuł: Nic do stracenia. Początek
Autor: Kirsty Moseley
Seria: Nic do stracenia
Gatunek: obyczajowa
Wydawnictwo: Harper Collins
Liczba stron: 464
 Data wydania w Polsce: 12.04.2017
Okładka: miękka
Cena z okładki: 39,99
Ocena: ★★★

W dniu szesnastych urodzin Anna Spencer bawi się w klubie ze swoim chłopakiem. Wyjątkowy wieczór szybko się kończy, a poznany przypadkiem Carter Thomas, handlarz broni i narkotyków, zamienia kolejne lata jej życia w piekło.

Dzięki jej zeznaniom Carter zostaje skazany, ale z więzienia wciąż wysyła listy z pogróżkami. Ojciec Anny, wpływowy senator i kandydat na prezydenta, zrobi wszystko, by zapewnić jej bezpieczeństwo.
Ochroną Anny zajmie się przystojny komandos, Ashton Taylor. Aby nie wzbudzać podejrzeń, ma udawać jej chłopaka. Cierpliwie stara się sprawić, by pokonała dręczące ją koszmary i pogrzebała przeszłość. Anna zaczyna czuć się bezpiecznie, a udawanie zakochanych powoli przestaje być grą.
Jednak kolejne dni przynoszą złe wiadomości. 

Wkrótce ma odbyć się rozprawa apelacyjna i Carter może wyjść na wolność. Jeśli tak się stanie, Ashton i Anna znajdą się w niebezpieczeństwie. 

***

Od jakiegoś czasu na rynku wydawniczym pojawia się sporo książek Kirsty Moseley. Wszystkie zostały okrzyknięte bestsellerami, a ja zaczęłam sobie wyrzucać, że przegapiłam okazję na ich przeczytanie. Ucieszyłam się więc, gdy dostałam propozycję recenzji pierwszego tomu nowej serii tej rozchwytywanej autorki. I chyba źle trafiłam.

Nie zachęcił mnie opis, zapowiadał typowe romansidło dla dwunastolatek. Okładka... ździebko tandetna, nic specjalnego. Tytuł bez szału. Ale to nic, bo nazwisko mnie skusiło, a przyzwoita treść mogła to uratować. Moseley strzeliła sobie jednak w stopę... bohaterami. 

Słyszałam, że kobiety opisują w książkach takich mężczyzn, z którymi same chciałyby przeżyć dane wydarzenie. Jeśli Kirsty marzy o Ashtonie, to musi być bardzo dziwną kobietą. Nie wytrzymałabym, gdyby mój ukochany obchodził się ze mną jak z porcelaną, ciągle przepraszał i tak natarczywie idealizował. Lepiej nie jest z Anną. Paranoiczka, która sama nie wie, czego chce. Raz płacze, raz się śmieje. Najpierw chce zbliżenia z Taylerem, później go odtrąca. Nie wie czy kocha, czy nie. Cierpi na wszystkie zaburzenia świata i przeżyła każdy koszmar. Nic tylko się litować (ulubione zajęcie Ashtona).

Sama fabuła... Zaczynała się dobrze, ale każda kolejna strona to tylko opis rosnącego napięcia seksualnego. Aż chce się krzyczeć: zabierz ją do łóżka, idioto, bo rzygnę. Niestety, gdy on ją zabiera do łóżka, to zaczyna się histeria (wtedy krzyczymy: wyrzuć ją z łóżka, bo rzygnę!)

"Nic do stracenia, Początek" to książka jakich wiele. Szybko się ją czyta i równie szybko zapomina. Nie ma czym się zachwycać, ale może dam szansę drugiemu tomowi, w którym może (!) coś będzie się działo. A pisząc "coś" mam na myśli wszystko prócz 400-stronnicowego seksu.

***
"(...) to czego chcemy, i to, co się wydarza, to dwie zupełnie różne rzeczy."

"Wszystko, co jest warte posiadania, warte jest też, żeby o to walczyć."

wtorek, 16 maja 2017

LOKATORKA


Tytuł: Lokatorka
Autor: JP Delaney
Seria: brak
Gatunek: thriller
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 458
 Data wydania w Polsce: 14.06.2017
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Cena z okładki: ?
Ocena: ★★★★★★

Idealne mieszkanie. Wymarzona lokatorka. Doskonała zbrodnia.

 Emma już nie mieszka przy Folger Street 1, na jej miejsce wprowadza się Jane. Obie lokatorki, obecna i była, są do siebie bardzo podobne: kolor włosów, rysy twarzy, pragnienie rozpoczęcia wszystkiego od nowa. Ultranowoczesne mieszkanie wymaga dostosowania się do surowych reguł narzuconych przez właściciela, ale wydaje się idealne do porządkowania życiowego chaosu. Kobiety łączy coś jeszcze – enigmatyczna więź z właścicielem apartamentu. Jednak po pewnym czasie obok pożądania pojawia się niepewność i niepokój. Co różni Emmę i Jane? Emma już nie żyje, Jane jeszcze tak. 

Doskonały thriller psychologiczny, który podbił listy bestsellerów w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii.

***


Większość czytelników musi to przyznać: jeśli wszędzie słychać ochy i achy na temat jakiejś książki, to prawdopodobnie jest tak, ponieważ głupio napisać coś innego. Trochę naciągamy fakty, nie kłamiemy, ponieważ w naszej głowie tłum krzyczy głośniej od personalnej oceny. Myślałam, że będzie tak w wypadku "Lokatorki", ale bardzo się pomyliłam. I cieszę się z tego.

Jeden z największych plusów tej książki to styl pisania autora, a także wkład wydawnictwa w rozmieszczenie poszczególnych informacji. Ponad czterysta stron przeczytałam praktycznie w jeden dzień i nie czułam się zmęczona historią Emmy i Jane. 

JP Delaney ma niezwykły talent do opisywania charakterów, przyzwyczajeń i nawyków. Dodatkowo, jako mężczyzna potrafi opisać takie uczucia, jak rozpacz matki po martwym dziecku lub jej rozterki, gdy musi zdecydować się na gorsze w złym. Nie sprawdzałam jeszcze biografii tego pisarza, ale nie zdziwiłabym się, gdyby miał za sobą przygodę jako psycholog lub psychiatra.

"Lokatorka" to książka wciągająca, do pożarcia, pełna zagadek, zwrotów akcji i nieporozumień, które wprowadzają w błąd. To też wizja. Nie wiem, czy istnieją domy podobne do tych z książki, ale jeśli nie, to fantazja Delaneya jest przerażająco wspaniała. 


***

"(...)ludzie są z natury niewolnikami przyzwyczajeń"

"(...)większość ludzi wkłada całą swoją energię w próby odmienienia innych ludzi, podczas gdy tak naprawdę możemy odmienić tylko samych siebie"

poniedziałek, 15 maja 2017

WSZYSCY LUDZIE GENERAŁA



Tytuł: Wszyscy ludzie generała
Autor: Michael Hastings
Seria: brak
Gatunek: reportaż
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 475
 Data wydania w Polsce: 26.04.2017
Okładka: miękka
Cena z okładki: ?
Ocena: ★★★★★

Szokujący obraz elity amerykańskiej armii, której przyjrzał się jeden z najzdolniejszych reporterów młodego pokolenia. 

Generał McChrystal przez współpracowników nazywany był Gwiazdą Rocka, Papieżem, Big Stanem. Kierował operacją wojskową w Afganistanie, prowadząc pełne ekscesów życie, a jego wielkim marzeniem było zostanie celebrytą. Otoczył się ludźmi odjazdowymi, zuchwałymi i bezczelnymi, którzy ponad wszystko kochali władzę i dobrą zabawę. Michael Hastings jeździł z nimi na niebezpieczne patrole i chodził do hotelowych barów, gdzie przy jednym stole popijali wojskowi, szpiedzy i luksusowe prostytutki. Obraz ekipy generała, który Hastings przedstawił w tej książce, wstrząsnął Białym Domem i doprowadził do jednej z najbardziej spektakularnych dymisji w dziejach USA. 

Rzeczywistość dopisała do tej historii zaskakujące zakończenie: dziś ludzie McChrystala są ludźmi prezydenta Donalda Trumpa. Dzięki tej książce poznasz Mike’a Flynna, prezydenckiego doradcę ds. bezpieczeństwa narodowego zdymisjonowanego za podejrzane kontakty z Rosją. 

Sam Michael Hastings krótko po wydaniu książki zginął w wypadku, którego okoliczności budzą kontrowersje. 

Pośmiertnie uhonorowano go Norman Mailer Prize za „wybitne dziennikarstwo”. Na podstawie książki NETFLIX zrealizował film WAR MACHINE – w rolach głównych Brad Pitt i Tilda Swinton.

***


Muszę przyznać, że tak troszkę kuszą mnie jeszcze napisy typu "Bestseller nr 1 New York Timesa", "Na podstawie książki powstał film" itd., a jeśli autor pisze o czymś zdumiewającym i niedługo później ginie, to już w ogóle jestem zaciekawiona i muszę mieć tę pozycję w swoich łapkach. 

Nie byłam też pewna czy teza, że nikczemni zbrodniarze są "ludźmi Donalda Trumpa" jest prawdziwa. Myślałam, że to troszkę taki chwyt marketingowy, więc czytanie tej powieści i odkrywanie kolejnych warstw otoczenia prezydenta było dla mnie szokujące. 

Czy mężczyzna rządzący jedną z potęg tego świata może współpracować z ludźmi, którzy nad obowiązki przekładają prostytutki i alkohol? Według Hastingsa tak! Widocznie nasze istnienia faktycznie zmierzają do szaleństwa. 

Książka w sama w sobie przypomina trochę dziennik autora, zapiski z wywiadów i rozmów. Chociaż czasem można się zgubić w nazwiskach i polityczno-wojennych opowieściach, to jest to lektura prawie obowiązkowa dla osób, które historią i politologią się interesują, ale też dla takich, które mają niewielkie o niej pojęcie (trochę się pomęczycie, ale będzie warto, obiecuję).

Nie czytam wielu reportaży, więc nie mogę odwołać się do tego czy to dobra dziennikarska robota, ale to dobra literacka robota, dla nas, czytelników, którzy o świecie chcą wiedzieć więcej, ale nie odrywać się zbytnio od czytelniczej pasji.

***

"Musimy zachować ostrożność, aby nie zacząć wierzyć we własne brednie"

piątek, 12 maja 2017

WOJNY ŻYWIOŁÓW. PRZEBUDZENIE ZIEMI: UDRĘCZENI



Tytuł: Wojny żywiołów. Przebudzenie ziemi: Udręczeni
Autor: Michał Podbielski
Seria: Wojny Żywiołów
Gatunek: fantastyka
Wydawnictwo: Żywioły
Liczba stron: 647
Data wydania w Polsce: 2017
Okładka: miękka
Cena z okładki: 39,99 zł
Ocena: ★★★

W świecie, którym rządzą dwa żywioły, Ogień i Woda, rodzi się nowa siła. Właśnie następuje przebudzenie Ziemi. Żądne podbojów Imperium Koralu, będące pod opieką samej Pani Wody, porządkując własne prowincje, jest ślepe na nowe zagrożenia. W tym samym czasie na odległym kontynencie czciciele nadejścia bogini Ziemi wyruszają na świętą pielgrzymkę do opanowanego przez potwory, mistycznego Epicentrum. Rodzą się kolejne wielkie siły, a to wszystko, to dopiero początek...

***

Co do książki pana Podbielskiego mam ogromnie mieszane uczucia. Źle czuję się dając jej cztery gwiazdki, bo to nawet nie połowa z 10, a powieść nie jest poniżej przeciętnej, a pod pewnymi względami jest ponadprzeciętna. Ciężko mi jednak zaznaczyć więcej gwiazdek, bo czuję się nie fair względem książek, które lepiej mi się czytało, ale z pewnych względów dostały ode mnie niskie noty. Tak więc moja opina przedstawiona jest tutaj, w recenzji, a nie w tych martwych gwiazdkach.

Pierwszy tom serii "Wojny żywiołów" jest nieprzewidywalny. Niby mamy już rok 6317, czyli w wyobrażeniach wielu ludzi powinny pojawiać się roboty, jedzenie energii i psy, które nie brudzą (bo zrobione są pewnie z aluminium). Michał Podbielski jednak zaskakuje. Akcja książki rozgrywa się w świecie, gdzie nawet lata nie współgrają z naszymi. O ile rok 6317 dla mnie jest przyszłością, to dla głównych bohaterów wyznacza całkiem inne czasowe realia. Światem żądzą ogień i woda, czytamy o panowaniu króla, odbywają się krwawe potyczki i rozkazy rzezi. 

Przyznam, że otwarcie tej książki bardzo mnie przeraziło. Przyczynił się do tego spis postaci, które występują w powieści. Matko, to kilka kartek dziwacznych imion. Po chwilowym szoku znów obróciłam to w pozytywną cechę. Jakąż wyobraźnię trzeba mieć, by stworzyć tak dopracowany świat? Wymyślić imiona, nazwy krain, dolin, rzek, zawodów i sił, a później opisywać je przez 600 stron i nie zanudzić czytelnika? Choć nie ukrywam, że czasem udało się to autorowi i przysypiałam lub nie wiedziałam o co chodzi. Opisy przeważają nad dialogami przynajmniej w moim odczuciu, chociaż matematyka mówi coś innego.

Teraz czytam swoją recenzję i stwierdzam, że mogę jednak podwyższyć ocenę tej książki. Ciekawe jak zdumieni będą Ci, którzy przeczytali tylko wstęp. Książka zawiera sporo cytatów, ale nie miałam okazji ich zaznaczać, więc te poniżej pochodzą z strony lubimyczytac.pl

***

"Wojny, niewolnictwo, długi, gwałty, zemsty, to wszystko dorobek ludzkości. Dorobek naszego człowieczeństwa."

„Krocząc po ścieżce zemsty, łatwo zboczyć z celu i odnaleźć w tym umiłowanie.”

„ W teatrze życia granym ku pociesze bogów. Jesteśmy dla Was niczym! Drewniane kukiełki rzucane w wodę czy w ogień dla zabawy. Bogowie są bezduszni.”

wtorek, 9 maja 2017

USTERKA



Tytuł: Usterka
Autor: Radosław Damian Dopierała
Seria: brak
Gatunek: literatura grozy
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 508
Data wydania w Polsce: 2017
Okładka: miękka
Cena z okładki: 39 zł
Ocena: ★★★

Niewyjaśnione zdarzenia, paranormalne zjawiska, nadnaturalne zdolności – a może jedynie usterka, drobna wada w mechanizmie? 

Co może łączyć prostego drwala z prowincji, profesjonalnego zabójcę na zlecenie, zwyczajnego, nudnego księgowego, zakochaną młodą dziewczynę i renomowanego psychologa z szesnastoletnim stażem?

 Wszyscy bohaterowie „Usterki” prowadzą normalny, spokojny żywot – jednak tylko do czasu. Kiedy w ich otoczeniu zaczynają dziać się rzeczy, które trudno wytłumaczyć, gdy coraz częściej doświadczają dziwnych stanów i spotykają osoby wywracające ich poukładany świat do góry nogami, przestają być pewni czegokolwiek. A już na pewno tego, że wszystko, absolutnie wszystko, da się racjonalnie wyjaśnić. 

Powstająca powieść doprowadza młodego pisarza na skraj życia i śmierci… Maniakalny fan telewizji jest świadkiem niezwykłej metamorfozy swojego telewizora… Przeciętny urzędnik spotyka w swoim gabinecie samego diabła… Dla każdego z tych ludzi to mógł być zwyczajny dzień.

***


Nie mam czasu na czytanie książek mojego ukochanego Stephena Kinga, więc rzucam się na książki, które w moim odczuciu przerażą, ale nie zajmą zbyt dużo czasu. Myślałam, że idealnym wyjściem będą dla mnie opowieści Dopierały, ale czy można zaliczyć je do horroru?

Raczej nie. Przypominały mi trochę zbiór opowiadań "Wigilijne psy" Orbitowskiego, chociaż autor "Usterki" nie jest jeszcze na tak wysokim poziomie, to operuje podobnym humorem, który straszy bardziej niż kosmici robiący kręgi w zbożu.

"Usterka" to książka oryginalna i nie. Część historii zaskakuje, np. spotkanie z Lucyferem lub uzależnienie od telewizji i jego konsekwencje, ale niektóre są przewidywalne i oklepane, jak np. wyżej wspomniani kosmici. 

W książce Dopierały spodobała mi się okładka, opis, polecajki, tytuły, zamysł, ale nie do końca same opowiadania. Czasami czuć zbyt duża presję, by oddać styl mówienia nastolatka lub mowę drwala. Ten zbiór opowiadań można było dopracować, co nie znaczy, że jest zły. Dobrze czytało mi się te utwory, ale po tak zachęcającym wyglądzie zewnętrznym liczyłam na kontynuację zachwytów w środku.

Debiut Dopierały jest godny polecenia, ale tylko wtedy, gdy spodziewacie się zabawnych opowiadań z maciupeńkim dreszczykiem grozy. Jeśli liczycie na horror, który zmrozi krew w żyłach, to się zawiedziecie.