czwartek, 27 lipca 2017

LABIRYNT STRACHU


Tytuł: Labirynt Strachu
Autor: Beata Nowosielska
Seria: brak
Gatunek: thriller
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 382
 Data wydania w Polsce: lipiec 2017
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Cena z okładki: 34,00
Ocena: ★★★

…Żyjemy w ŚWIETLE, nie wiedząc, że nas otacza. Dopóki nie zgaśnie…

Grupa przyjaciół decyduje się na wspólny wyjazd do domku za miastem. Miejsce okazuje się wyjątkowo urokliwe. Otaczająca przyroda koi zmysły i pozwala się wyciszyć, a duża weranda z huśtawką dodaje siedlisku klimatu – wprost idealna sceneria na beztroski letni wypoczynek. Rzeczywistość jednak szybko weryfikuje poczucie sielanki młodych ludzi: zaczynają słyszeć niepokojące dźwięki i stają się świadkami niecodziennych zjawisk. Wymarzone wakacje w jednej chwili zamieniają się w najgorszy koszmar ich życia, a dom – w dziwne więzienie. 

***


Sceptycznie podchodzę do horrorów, bo pomimo faktu, że je uwielbiam, rzadko kiedy spełniają moje oczekiwania. Najczęściej są to powielane schematy, które nie przerażają mnie w żaden sposób. Takie obawy miałam, gdy rozpoczynałam czytanie historii Beaty Nowosielskiej. 

Książka od początku emanuje mrocznym klimatem, jest swojego rodzaju pamiętnikiem, a każde nawet wesołe wydarzenie jest opatrzone dopiskiem, który ukazuje jego drugą stronę i ostrzega przed konsekwencjami. Faktycznie mamy tutaj sporo typowych dla literatury grozy wypadków: nawiedzony dom, piekielna pogoda, duchy, tajemnicze napisy, koszmary i wiele innych. Składają się jednak w przerażającą całość. 

Historia jest zagmatwana, wyjaśnienia dają odpowiedź tylko na chwilę, później zostają obalone. Czyta się szybko, z zapartym tchem. 

Druga połowa jest o wiele gorsza. Wychodzimy z sfery horroru i bawimy się w jakieś fantastyczne wydarzenia, walkę z demonami, podróżowanie w czasie, wędrówki do innych światów. Zmienia się też styl autorki. Jest o wiele bardziej... polski. Przyznajcie, że często to czuć. Gdy tłumacz przekłada książkę na nasz ojczysty język, zmienia czasem niewłaściwą składnię, gramatykę (lub jej brak). Czytanie w rodzimym języku jest o tyle skomplikowane, gdyż możemy się czepiać samego autora, bo postawił "się" w miejscu, w którym nie brzmi najlepiej, itd. Nie podobała mi się też niespójność czasowa. Momentami Nowosielska pisała w czasie teraźniejszym, czasem w przeszłym.

Nie jest to zła książka. Jest bardzo dobra. Do połowy nawet wspaniała, polecałam ją mojej mamie, fance horrorów, ale później robiło się gorzej. Raczej nie w moich klimatach.

***

"Los z nas zakpił, pokazał nam, że świat nie kręci się tylko wokół nas. Bo tak naprawdę kręci się bez nas - albo kręci nami, jak chce."

"Żyłam w świetle, nie wiedząc, że mnie otacza, dopóki nie zgasło."

"Gdyby nadzieja mogła nam pomóc, bylibyśmy ocaleni."

"Świadomość swoich możliwości czasem jest niszcząca."

"(...) czas to nasz wróg"

poniedziałek, 24 lipca 2017

UKOCHANE LEKTURY Z DZIECIŃSTWA

Moi bracia nie cierpią szkolnych lektur. Na początku mama czytała je z nimi, później kazała szukać audiobooków, teraz macha na to ręką i stwierdza, że jak będą chcieli, to przeczytają. Ja jednak uwielbiałam szkolne lektury. Szczególnie te w podstawówce, pochłaniałam je szybciej niż teraz powieści Kinga. A oto te, które najbardziej zapadły mi w pamięć.


Podobny obraz

Nie wiem czy to kiedyś była moja lektura, ale wiem, że wypożyczałam ją z szkolnej biblioteki i przeczytałam jednym tchem. Kilka lat później, gdy byłam chora, przeczytałam ją kolejny raz i ubawiła mnie tak samo. Teraz poluję na własny egzemplarz, ponieważ brakuje mi tych beztroskich chwil w Bullerbyn. Pamiętam jak sfatygowany był egzemplarz tej książki. Kartki wyłaziły wszędzie. Chciałabym kupić tę powieść nową i patrzeć jak starzeje się ze mną i jak moje dzieci zostawiają na niej ślady swojego użytkowania. 

Znalezione obrazy dla zapytania bracia lwie serce

W bibliotece w mojej podstawówce wisiała lista lektur dla każdej klasy. Ta książka nie była przeznaczona dla mojego rocznika, ale wypożyczyłam ją, bo tak mi się chciało. Później ją oddałam, bo straciłam ochotę na jej lekturę. Nie pamiętam dlaczego podeszłam do niej drugi raz. W sumie nie pamiętam o czym mówiła, ale pamiętam moje wzruszenie po śmierci jednego z braci i drogę do raju drugiego. 

Podobny obraz

Jedyna książka, nad którą płakałam tak ogromnie, że prawie spadłam z łóżka. Historia tych chłopców była wspaniała, a Nemeczek to mój książkowy mąż (pomijając fakt, że miał jakieś dwanaście lat lub mniej). Do tego, gdy polonistka opowiedziała nam o tym, jak autor przemycał tę powieść z obozu, zauroczyłam się nią jeszcze bardziej.

Znalezione obrazy dla zapytania robinson crusoe wyd mg

To była jedna z lektur, przy których wynudziłam się na początku jak mops. Poczułam dorosłą stronę czytelnictwa, ale przebrnęłam przez nudny początek i zakochałam się w tym zaradnym żeglarzu, który pokonał tyle przeciwności. Cieszyłam się każdym jego sukcesem. Wielowątkowa, rozbudowana i mądra historia. Gdy zobaczyłam, że wydawnictwo MG wydało tę książkę ponownie i to w tak pięknej okładce, stwierdziłam, że grzechem byłoby jej nie mieć w swojej biblioteczce. Przyznam, że w dzieciństwie wydawała mi się tysiąc razy grubsza!

Znalezione obrazy dla zapytania tajemniczy ogród książka

Pierwsza książka w moim życiu, którą przeczytałam w jeden dzień. Zaczęłam ją rozłożona przez gorączkę. To był jeszcze ten czas, gdy mama robiła okłady z zimnych ręczników i podawała syrop przez strzykawkę. Zakochałam się w historii tej dziewczynki i jej przyjaciół. Nie mogłam się oderwać! 

Znalezione obrazy dla zapytania spotkanie nad morzem

Do dziś kocham moją polonistkę za tę książkę. Wiem, że zadała ją tuż przed wakacjami i nie zdążyliśmy jej omówić. Pewnie tylko ja z całej klasy ją przeczytałam, ale przebieg tej historii mnie zauroczył. Pierwszy raz zobaczyłam co to jest zwrot akcji i jakie emocje wywołuje w czytelniku. Piękna i wzruszająca książka.

Znalezione obrazy dla zapytania w pustyni i w puszczy

Tak jak wszyscy narzekają na Sienkiewicza, ja pokochałam nawet "Quo vadis"! Przeczytałam je w podstawówce, chociaż było ono lekturą w gimnazjum, dlatego nie będę jej tutaj wymieniać osobno. Zakochałam się też w przygodach Stasia i Nel. Uwielbiam polski film na podstawie książki i pamiętam sylwestrowy wieczór, gdy kończyłam czytać tę książkę. Nawet fajerwerki nie mogły mnie od niej oderwać!

Znalezione obrazy dla zapytania lew czarownica i stara szafa okłądka

Książka przy której pierwszy raz poznałam coś takiego jak irytujący bohater. Do tego dramatyczne momenty z Aslanem, ugh! Uwielbiałam tę książkę. Wiem, że miałam też podejście do drugiej części (a to musi znaczyć, że bardzo mi się podobało), ale nie dobrnęłam nawet do połowy. Filmu też nigdy nie widziałam w całości, wolę książkę. 

A Wy macie jakieś ukochane lektury z dzieciństwa? Czytaliście te książki? Też Wam się spodobały?

czwartek, 20 lipca 2017

INDEKS SZCZĘŚCIA JUNIPER LEMON


Tytuł: Indeks szczęścia Juniper Lemon
Autor: Julie Israel
Seria: brak
Gatunek: młodzieżowa
Wydawnictwo: IUVI
Liczba stron: 376
 Data wydania w Polsce: lipiec 2017
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Cena z okładki: 34,90
Ocena: ★★★

Pewnego dnia Juniper odkrywa list siostry napisany w dniu wypadku. List, w którym Cam zrywa z tajemniczym „TY”. Jest w szoku – nie wiedziała o związku siostry i ziejąca dziura w jej sercu wydaje się jeszcze większa. Jaka naprawdę była Cam? Postanawia się tego dowiedzieć, odkryć tożsamość
„TY” i dostarczyć mu list.
„Indeks szczęścia Juniper Lemon” jest zabawną i jednocześnie poruszającą opowieścią o ważnych, a także z pozoru błahych wydarzeniach, które przewracają życie do góry nogami. Niesamowity debiut Julie Israel.
Minęło sześćdziesiąt pięć dni od wypadku, który na zawsze odmienił życie Juniper. Świat bez jej cudownej starszej siostry Camilli stał się zimnym i smutnym miejscem.
Ale wtedy Juniper coś gubi. Drobiazg, niewielką kartkę. Jedną z wielu, na których codziennie notuje swój prywatny poziom szczęścia i katalog własnych „wzlotów i upadków dnia”. A ta fiszka jest wyjątkowa: zawiera tajemnicę, o której nikt nie może się dowiedzieć.
***
Do czego prowadzi grzebanie (dosłownie i w przenośni) w cudzych śmieciach?
Czy odkrywanie małych i wielkich tajemnic otaczających ją ludzi to właśnie to, czego Juniper potrzebuje, aby uporządkować własny życiowy bałagan?
Tego dowiesz się z książki „Indeks szczęścia Juniper Lemon”
***

Książka Julie Israel to przewodnik jak przejść przez depresję po stracie bliskiej osoby. To książka o tym jak widzi się świat po ogromnej tragedii. Nie ma tutaj szlochów i uderzania pięścią w ściany. Są swoiste obrzędy, dziury w świecie i... mnóstwo kłopotów.

Juniper straciła siostrę w wypadku samochodowym,w którym sama brała udział. Przy okazji straciła też matkę, która pogrążyła się w depresji. Ojciec ostatnimi siłami próbuje ratować rodzinę. Juniper grzebiąc w rzeczach siostry znajduje list. Później, w koszu, znajduje inną korespondencję... Następnego dnia notatkę z zadziwiającym dopiskiem... Innym razem wiersz miłosny... Zaczyna dosłowne grzebanie w czyichś brudach. Co stanie się, jeśli ktoś zacznie myszkować w jej śmieciach?

"Indeks szczęścia Juniper Lemon" to powieść o przyjaźni. O tym, jak się ją zdobywa. Czasem przypadkiem, a czasem z mozolnym planem. To też historia o tym jak traci się przyjaźń. Porusza niezwykle ważne tematy: śmierć bliskiej osoby, depresję, szykanowanie, miłość, która nie pozostawia wyboru, poczucie winy, a nawet przemoc w rodzinie.

Choć opowieść Juniper może z pozoru wydawać się infantylna i słodka (może przez okładkę) to z pewnością taka nie jest. To gorzka historia, która nie daje nam odpowiedzi. Nie rozwiązuje głównej zagadki fabularnej, ani też nie mówi w prost jak przeżyć stratę. Nie kończy się szczęśliwie, ani też smutno. Kończy się normalnie. Bo to opowieść o życiu. Na mecie nie ma idealnie poukładanego życia. Problemy zostają, ale zostają też osoby, które mogą je zwalczyć, a przynajmniej w tym pomóc.

***

"Nie wiem, co niesie przyszłość, ale wiem, że nie zmienia przeszłości."

"Jak to możliwe, że rzeczy, których nie ma, tak bardzo bolą?"

"Nigdy nie wiadomo, kiedy przyjdzie moment, gdy nie będziesz w stanie już czegoś cofnąć."

"Nie możesz po prostu zakładać, że wiesz, czego potrzebują inni."

"Ból (...) jest jak dobra zabawa: przychodzi i odchodzi. Nie możesz nic na to poradzić. Ważne jest to (...) żeby brać każdą chwilę taką, jaka jest."

poniedziałek, 17 lipca 2017

TRZECIA



Tytuł: ''Trzecia''
Autor: Magda Stachula
Seria: brak
Gatunek: thriller
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 368
Data wydania w Polsce: lipiec 2017
Oprawa: miękka
Cena z okładki: 36,90
Ocena★★★★

Najpierw był błysk flesza – ktoś zrobił jej zdjęcie z ukrycia.
Później usłyszała tajemniczy głos w mieszkaniu.
Potem ktoś stał pod jej drzwiami. Nasłuchiwał.

***

Eliza jest terapeutką. Podczas wielogodzinnych sesji zagląda w głowy swoich pacjentów.
Pewnego dnia orientuje się, że ktoś ją śledzi. Teraz to do jej życia zagląda obcy człowiek.

Kiedy Eliza szuka pomocy, nikt jej nie wierzy.

Tymczasem ON wie już o niej wszystko.
Ma listę.
Eliza jest na niej trzecia. 

***


O ile do "Idealnej" miałam kilka zastrzeżeń, to "Trzecia" zaspokoiła mnie w stu procentach. Zaczęłam czytać rano. Wieczorem położyłam się spać, ale ciekawość nie dała mi zasnąć i czytałam dopóki wszystko się nie wyjaśniło. Zgasiłam światło, policzyłam godziny snu, które mi pozostały (niewiele ich było) i kręciłam się w łóżku przez kolejne sześćdziesiąt minut.

Magda Stachula pisze tak dobrze, że podejrzewam ją o zaciągnięcie do pracy jakichś znanych pisarzy, którzy lekkość mają już wypracowaną. Ten wciągający ton czuć było w "Idealnej", ale dopiero w swojej drugiej książce Stachula pokazała na co ją stać. 

Historia Elizy to wielowątkowy thriller. Narracja prowadzona jest przez trzy osoby i nie wiem, która bardziej mi się podobała. Chyba ta czołowa, ponieważ portret psychologiczny głównej bohaterki był tak dokładnie wyrysowany i równocześnie pokręcony, że nie dawał chwili oddechu. Ciągle zastanawiałam się czy to prawda czy fałsz? Czy Eliza jest zdrowa psychicznie?

Każdy fragment układanki wskakuje w pewnym momencie na odpowiednie miejsce. Nie ma tu przypadkowych dialogów, blizn, momentów. Nawet wcześniejsze wyjście z imprezy, ból brzucha, nazwa miejscowości składają się na wspaniale zbudowaną fabułę.

Magda Stachula wchodzi dumnie na szczyty literatury nie tylko w Polsce, ale miejmy nadzieję, za granicą. Życzę jej sukcesu Miłoszewskiego, którego książki tłumaczono na kilka języków, a nawet słyszałam coś o filmie.  Z pewnością na to zasługuje.

***

"Jednak życie to nie film, tu nie kręci się dubli."

"Brak dowodów to jeszcze nie dowód."

"Pamięć ma jedną wadę. Istnieje."

"Jutro nie istnieje!"

piątek, 14 lipca 2017

ŚWIATŁO, KTÓRE UTRACILIŚMY


Tytuł: ''Światło, które utraciliśmy''
Autor: Jill Santopolo
Seria: brak
Gatunek: obyczajowa
Wydawnictwo: Otwarte 
Liczba stron: 361
Data wydania w Polsce: 5 lipiec 2017
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena z okładki: 36,90
Ocena★★★★

Nauczyłeś mnie, że zawsze trzeba szukać piękna. W ciemności, w ruinach potrafiłeś odnaleźć światło. Nie wiem, jakie piękno i jakie światło teraz odnajdę. Ale spróbuję. Zrobię to dla ciebie. Bo wiem, że ty zrobiłbyś dla mnie to samo.

Lucy i Gabe poznali się 11 września 2001 roku. Gdy wieże WTC runęły, a pył przykrył Nowy Jork, zrozumieli, że życie jest zbyt kruche, by przeżyć je bez pasji i emocji. I zbyt krótkie, by nie być razem.
Wkrótce jednak Gabe postanawia przyjąć pracę reportera na Bliskim Wschodzie i wtedy wszystko się zmienia. Lucy dowiaduje się o jego decyzji w dniu, w którym produkowany przez nią program telewizyjny zdobywa nagrodę Emmy. Dzień jej triumfu staje się też dniem, w którym coś nieodwracalnie się kończy. W kolejnych latach Lucy będzie musiała podjąć niejedną rozdzierającą serce decyzję. Czy pierwsza miłość okaże się też ostatnią?

***


Światło, które utraciliśmy to dziwna książka. Prawie od samego początku wiemy, co stanie się w finale. Może nie tak w stu procentach, ale w dziewięćdziesięciu na pewno. Pewnie dlatego zakończenie nie powaliło mnie na kolana i nie wycisnęło litrów łez. Po prostu zdążyłam już się z tym pogodzić przez te trzysta stron.

Główne postacie były dla mnie strasznie irytujące. Gabe jednego dnia kochał Lucy, drugiego ją zostawiał i tak kilka razy. Lucy natomiast zachowywała się jak piętnastolatka, nawet wtedy, gdy miała dwójkę dzieci i męża. To nie spojler, bo o swoim ślubie z innym wspomina już w pierwszych rozdziałach. Relacja tej dwójki wydaje mi się być sztuczna i mętna.

Santopolo zaskoczyła mnie sposobem narracji, ponieważ nie spotkałam się jeszcze z książką, która byłaby cała napisana do kogoś. Zdarza się, że autor zagaduje czytelnika, ale "Światło, które utraciliśmy" można nazwać monologiem kobiety do ukochanego, czytelnik jest poboczną postacią. Czasem czułam się jak intruz, dziwnie czytało mi się intymne pytania Lucy do Gabe'a. Wydawało mi się, że nasłuchuję przez uchylone drzwi.

Najlepszym aspektem książki jest sposób opisania śmierci. Jest taki... normalny. Autorka opisuje prozaiczne sprawy: niedokończona książka, otwarta paczka kawy, obrazy, których nie zdążyło się powiesić. Łez nie wyciska scena śmierci, ale te ledwie uchwytne momenty, gdy patrzymy na otwartą powieść na stoliku ze świadomością, że zakładka nie przeskoczy na kolejną stronę.

Powieść Jill Santopolo nie jest niczym innowacyjnym i wybitnym, choć czasem zaskakuje. Jest intymna, ale też irytująca, ponieważ bohaterzy są często infantylni i niemądrzy. Myślę, że każdy sam powinien ocenić tę powieść, nie zmarnuje na nią dużo czasu, spędzi z z tą książką kilka przyjemnych godzin.

***

"- A co to znaczy wykorzystać swój czas?
- (...) Chodzi o to, żeby zostawić po sobie ślad, dokonać czegoś ważnego. Zmienić świat na lepsze."

"Może życie wymaga od nas wyborów, ale wydaje mi się, że da się przeżyć je tak, by dostać wszystko, czego się pragnie."

"Jak coś umiesz, to to rób."

wtorek, 11 lipca 2017

PRZEBUDZENIE LUKRECJI



Tytuł: Przebudzenie Lukrecji
Autor: Laura Adori
Seria: Lukrecja
Gatunek: obyczajowa
Wydawnictwo: Lira
Liczba stron: 320
 Data wydania w Polsce: lipiec 2017
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Cena z okładki: 34,99
Ocena: ★★★

Lukrecja wywróci do góry nogami twoje przekonania o tym, co znaczy "zmienić swoje życie"! Wydawnictwo Lira prezentuje perypetie miłosne singielki przed czterdziestką. Jest to miłość in spe, bo ciągle nieuchwytna. Jak się okazuje, o wiele łatwiej jest zrobić karierę za granicą, niż znaleźć człowieka, z którym można by się pięknie zestarzeć. Stanąwszy przed wyborem dalszej drogi, Lukrecja bez wahania porzuca słoneczną Italię i przyjeżdża do Polski, którą pamięta jak przez mgłę. A tu życie szykuje dla niej jeszcze wiele niespodzianek...

Kim jest Lukrecja? To pewna siebie i swojej kobiecości singielka w przededniu czterdziestych urodzin, szczęśliwa posiadaczka wiernych przyjaciółek "od pierwszego wejrzenia" oraz wyzwolonej matki, która konsekwentnie zadręcza ją swoimi poradami. Jest też kobietą niezwykle wrażliwą na świat smaków, zapachów, kolorów i dźwięków. Umiejętność zmysłowego postrzegania świata staje się dla Lukrecji kluczem do odkrycia własnej drogi życiowej. Czy pomoże jej także w odnalezieniu prawdziwej miłości?


Jeśli losy Bridget Jones i pasje wielbicielki smaków Julii Child są ci bliskie, przeczytaj koniecznie tę książkę!


***

Chciałabym poznać Lukrecję. Myślę, że polubiłybyśmy się, a przynajmniej ja ją. To zwariowana kobieta. Pełna sprzeczności i niespodzianek. Pragnie mężczyzny ustatkowanego, który będzie wyjeżdżał na weekendy z dziećmi i pilnie pracował, a sama rzuca pracę, wyjeżdża do innego kraju i robi mnóstwo szalonych rzeczy. To czterdziestoletnia kobieta bez zobowiązań, która chciałabym te zobowiązania mieć. 

Książkę otula magia. Myślę, że właśnie dzięki Lukrecji, a właściwie dzięki jej zainteresowaniom. Gdyby naprawdę prowadziła bloga z przepisami na potrawy z afrodyzjaków, byłabym stałą czytelniczką. Główna bohaterka cudownie opowiada o zapachach, smakach, o gotowaniu i o kwiatach. Prozaiczne rzeczy w jej wykonaniu są ciekawe i zajmujące.

Książka jest subtelna, ale porusza niedelikatne tematy. Na jednej stronie zachwycamy się urodą kwiatów, a na drugiej czytamy o aplikacji, która uczy mężczyzn seksu oralnego (mam nadzieję, że to nie wymysł autorki! ;)). Laura Adori nie przebiera w słowach, rozśmiesza żartami ze sporym podtekstem. 

"Przebudzenie Lukrecji" to powieść, która w zabawny sposób przekazuje wiele życiowych mądrości i mimo faktu, że bohaterowie czasem nas denerwują, to mamy ochotę czytać, czytać i czytać. Właśnie dlatego nie mogę doczekać się "Owoców Lukrecji"

***

"Możesz być szczęśliwa z każdym mężczyzną, pod warunkiem, że go nie kochasz."

"(...) najlepszym sposobem pokonania pokus jest uleganie im."

"Pech kobiet, które potrafią zagarniać polega na tym, że wolałyby być zagarnianie."

"(...) tajemnica młodości polega na tym, by nie dać się zawładnąć uczuciom, z którymi nie jest nam do twarzy."

"Nie patrz na to, co odeszło, bo nie zauważysz tego, co ma nadejść. Zwierzęta mają oczy po bokach, żeby się chronić, człowiek ma je z przodu, jakby był nastawiony na atak. Mniejsza o to co, kto atakuje. Jedno jest pewne: nie masz oczu z tyłu! Natura nie życzyła sobie, byś patrzyła na to, co minęło."

"A może nie musimy niczego zmieniać? Tylko uwierzyć, że życie rozwija się samo, ma swoje cykle, przynosi miłość, a później ją odbiera, coś uśmierca, a potem odradza, a my po prostu musimy za tym podążać?"

"Wypierając lęk, dusimy radość."

"Problemy rozwiązują się same albo gubią się w natłoku innych spraw."

"Przystojny mężczyzna otwiera kobiecie oczy, inteligentny- umysł."

"(...)  miłość jest dla wszystkich, ale nie dla każdego."

"(...) ocean może istnieć bez fali, ale fala nie powstanie bez oceanu."

"(...) obojętne, z kim tworzysz związek. I tak w każdym mężczyźnie spotykasz samą siebie. (...) Zmieniać trzeba siebie, nie partnerów."

"Praca to wszystko, co robię, myślę, mówię i co zamierzam. Pasja jest tym, co sprawia, że coś robię, myślę, mówię, że czegoś pragnę. Skoro praca jest pasją, nigdy nie jestem w pustce, zawsze idę ku pełni."

"Wszechświat może ofiarować mi tylko to, co pojawia się w mojej świadomości, a ja zawsze mogę stworzyć w niej coś więcej."

"Mądrość pozbawiona miłości to czysta teoria, a miłość bez mądrości to czysta głupota."

"Nawet miłe nawyki wymagają dyscypliny." 

piątek, 7 lipca 2017

ŻYCIE W ŚREDNIOWIECZNYM ZAMKU + WYNIKI

Znalezione obrazy dla zapytania życie w średniowiecznym zamku gies znak

Często zwiedzamy zamki na wycieczkach, czytamy o nich w bajkach, gdy usypiamy dzieci lub rozmawiamy o ich powstaniu na lekcjach historii. Panowie Gies postanowili pogłębić temat znany i nieznany. Opowiadają dokładnie o funkcjach zamków, powodach, z których powstawały. Mamy okazję poznania historii budowli z Wysp Brytyjskich, autorzy skupiają się na nich, ponieważ mają możliwość analizowania faktów z bliska. Dowodzi to o profesjonalizmie i rzetelności książki i pisarzy. Dużo dowiadujemy się o życiu właścicieli i bogaczy, ale też o egzystencji chłopów i obsługi obcującej z wielkością zamku.

Więcej o książce powiedzą zwycięzcy. Jeden tutejszy, z bloga, drugi z Instagrama. Pierwszego wylosowałam ja za pomocą generatora liczb, a drugiego mój chłopak za pomocą palca i swej zwinności.

Jeśli nie poszczęściło się Wam, a chcecie przeczytać książkę, kupcie ją TUTAJ

Gratuluję i proszę o wiadomość z adresem wysyłki na
agatajedynamla@gmail.com