Follow Us @soratemplates

czwartek, 22 lutego 2018

OSTATNI RAZ, GDY ROZMAWIALIŚMY

19:55:00 2 Comments

Jak rozpoznać chwilę, której konsekwencje rzucą mroczny cień na dalsze życie?

Carla Reid planowała spokojny wieczór. Chciała świętować rocznicę ślubu z mężem Kevinem i dorosłym synem Jackiem. Od dawna nie czuła się tak dobrze w ich domu. Nie spodziewała się, że obcy mężczyzna brutalnie przerwie trwającą idyllę. Ben Toroa odebrał jej wszystko, co kochała. Carla musi ułożyć sobie życie na nowo, bo poprzednie odeszło razem z jej bliskimi.
Ben mierzy się z konsekwencjami tragicznej nocy. Czy posępne mury koszmarnego więzienia czegoś go nauczyły? Czy wieczór, który zakończył szczęśliwe życie Carli, może ocalić kogoś innego? Czy wróg może stać się ofiarą, a ofiara zbawcą?

Słodko-gorzka realistyczna opowieść o zbrodni, karze, nadziei i miłości

Podobnych książek było sporo. Ale nie takich. Wiele powieści opiera się na motywie: wspaniały świat, który zostaje zniszczony przez napad, gwałt, wypadek, etc. Później akcja toczy się z perspektywy albo (najczęściej) ofiary, która wraca do życia albo kata (już nie tak często), który albo rozumie swój błąd albo popada w jeszcze większy obłęd. Sussman spróbowała połączyć te dwie krainy i nie do końca jej to wyszło.

Po pierwsze - te światy są zupełnie różne i właściwie aż zbyt różne. Autorka chciała pokazać dysproporcje i przy okazji usprawiedliwić bohaterów, ale przesadziła zsyłając na jedną rodzinę ogromne szczęście (życie na wsi, gospodarstwo, dobrze płatne prace, ziszczone marzenia), a na drugą wszystkie synonimy zła (alkoholizm, biedę, wpływ okrutnych znajomych, brak rodzica, ojczyma kata, itd.) przez co wszystko wydaje mi się być przerysowane i trochę oderwane od rzeczywistości. 

Delikatnie denerwowały mnie też postacie. Niezdecydowane, psychicznie niestałe i zachowujące się idiotycznie w pewnych sytuacjach. Nie zabrakło błędów logicznych. Pisarka ciągle powtarza, że do napadu doszło jesienią w marcu. Kilka razy czytałam te akapity i nie wiem, może to ja całe życie żyłam w kłamstwie i w marcu nie budzi się wiosna, a jesień? Będąc przy napadzie: czy naprawdę musiał zostać połączony z wszystkimi innymi wykroczeniami? Bandyci obrabowali dom, by to zrobić ukradli samochód, zażywali narkotyki, zabili syna głównej bohaterki, pobili męża, zgwałcili ją samą, wracając okradli stację benzynową, a na końcu wzięli udział w bójce gangów. Uf. Bujne życie. Może z tego powodu nie mogłam się z nimi utożsamić, współczuć w pewnych chwilach i cieszyć się z sukcesów.

Nie mogę jednak mówić o samych negatywach. Ta powieść z pewnością daje nam chwilę na refleksje. Pokazuje, że warto zastanawiać się nad tym, co mówimy, bo mogą to być nasze ostatnie słowa wypowiedziane w kierunku ukochanej osoby. Warto też przebaczać, ponieważ hodując zawiść nie można żyć, a oddalając ją, można dać życie nie tylko sobie, ale wielu innym ludziom. Na zakończenie moje małe uprzedzenie: na odwrocie widnieje wiadomość, że książka została nominowana do nagrody za najlepszy kryminał 2017 roku w Nowej Zelandii. To nie jest kryminał. Nie ma tu żadnej zagadki czy nierozwiązanego morderstwa. To bardziej powieść obyczajowa z nutką dramatu i thrillera.

niedziela, 18 lutego 2018

FERIE - PODSUMOWANIE CZYTELNICZE

12:39:00 4 Comments


Na początku ferii dodałam post (TUTAJ) z książkami, które chciałabym przeczytać w ferie. Było ich sporo, bo aż jedenaście bez liczenia tych na Kindlu. Otrzymałam też w międzyczasie kilka egzemplarzy recenzenckich, za które również musiałam się zabrać. Jak mi poszło?



W sumie przeczytałam sześć książek i zaczęłam dwie. Najmilej wspominam zbiór opowiadań Christie, a także egzemplarz recenzencki od Zysk i S-ka, Białego Kła, o którym napiszę więcej w recenzji. Zrób mi jakąś krzywdę i Dolina Tęczy też mnie zachwyciły. Pierwsza, to miłe zapoznanie z świetnym autorem, a druga to spotkanie z przyjaciółmi po latach.

Blado w tym zestawieniu wypada Niedziela na wsi, co było dla mnie ogromnym zaskoczeniem, ponieważ nie wyobrażałam sobie, że Christie potrafi napisać słabą książkę. A jednak. Gdzieś pośrodku plasuje się Sekretne życie drzew, które było dobrą książką, ale nie wciągnęło mnie bez końca. Warto ją przeczytać, ale są lepsze książki. Dam jednak szansę tej serii i zabiorę się za Nieznane więzi natury.

Zaczęłam, a raczej kontynuowałam dwie książki. Na Kindlu wróciłam do Króla Lear, który trochę już mi się zapomniał, ale szybko wbiłam się w niego ponownie. Alice's adventures in Wonderland coraz bardziej mnie ciekawi i marzę, by w tym tygodniu uporać się z tą krótką, ale jednak wyzywającą dla mnie lekturą.

Nie przeczytałam wszystkiego, co planowałam i się nie dziwię. Przedstawiłam spory stosik, ale realnie mierzyłam siły na pięć lektur, ponieważ drugi tydzień ferii spędziłam w pracy. Przeczytałam też książkę nieplanowaną i nie żałuję tego wybryku.

A jak wasze plany? Spełnione? A może dopiero je układacie?


środa, 14 lutego 2018

BIAŁY KIEŁ

16:18:00 6 Comments

Niektórzy boją się wilków, ale czy ktoś się zastanawia, co właściwie wilki myślą o ludziach?

Wśród malowniczych krajobrazów mroźnej Kanady dziewiętnastowieczni poszukiwacze przygód i złota zapominają o tym, co w życiu najważniejsze. W dzikiej głuszy wraz ze zwierzętami uczą się na nowo miłości i przyjaźni – bo tam, gdzie nie można liczyć na pomoc drugiego człowieka, najwierniejszymi przyjaciółmi mogą się nagle okazać najgroźniejsze bestie. Oczywiście tylko wtedy, gdy ktoś potrafi traktować je z szacunkiem.

Biały Kieł jest w jednej czwartej psem, w trzech czwartych budzącym strach wilkiem. Kiedy trafia pod opiekę ludzi, z trudem przystosowuje się do domowego życia. Spotyka go wiele wyzwań i przykrości, w końcu jednak znajduje właściwego opiekuna, od którego dostaje wsparcie i szczęście.

Klasyczna przygodowa powieść Jacka Londona uczy dzieci i dorosłych miłości do zwierząt, a także oczarowuje pięknem nieposkromionej natury.




Coś mówił mi ten tytuł. Byłam pewna, że słyszałam o takim filmie, pewnie nawet oglądałam jego fragment, ale zbytnio nie mogłam przypomnieć sobie fabuły. Książka okrzyknięta klasykiem, Jack London znanym pisarzem, a ja w ogóle go nie znałam. Stwierdziłam jednak, że warto mieć w swojej biblioteczce książkę zaliczającą się do klasyki literatury, ale też pięknie wydaną, która przez kilka lat będzie ozdobą. Zabrałam się więc za Białego Kła. Za historię o wilczycy, a później o jej synku, który został psem.




Nigdy nie myślałam, że zaciekawi mnie książka o wilku. Przysięgam, że żaden thriller czy kryminał nie wciągnął mnie w ostatnim czasie tak jak ta powieść obyczajowa. To zwierzę przeżywało tyle przygód, ale przede wszystkim tyle emocji, że nie potrafiłam traktować go z obojętnością. Białego Kła poznajemy, gdy jest szczeniakiem (jego rodziców jeszcze wcześniej), a później przemierzamy z nim świat, od lasu, przez indiańską wioskę, po Florydę. Jesteśmy też świadkami jego wewnętrznych przemian i rozterek. Jack London pięknie opisał to, co dzieje się w sercu zwierzęcia. Nie mówił tu o miłości czy o innych cechach bliskim ludziom. Opisywał wszystko z perspektywy wilka, który czuje, ale nie potrafi tych emocji nazwać. Dlatego nie czytamy o strachu, ale o Nieznanym, nie o kochaniu, ale o instynkcie, nie o przywiązaniu, ale o prawie, ale i tak potrafimy to wszystko przełożyć na świat ludzki. Niesamowita praca autora.

Biały Kieł to ponadczasowa opowieść, którą poznać powinien każdy. Nie spodziewałam się, że ta historia wywoła we mnie tyle emocji: wzruszenie, zaciekawienie, złość, zdumienie, nostalgię, ulgę, strach. Nie odmawiajcie sobie tego pięknego wydania i tak cudownej opowieści, która złapie was za serce i nie będzie chciała puścić. Nie trzeba czytać o ludzkich tragediach, by się wzruszyć. Równie dobrze można przejść przez życie z małym wilczkiem, który stał się psem.

sobota, 10 lutego 2018

MOJE WYZWANIE NA ROK 2018

21:46:00 6 Comments
Jakoś nigdy nie potrafiłam zapisać się do wyzwania czytelniczego, bo albo nie są dla mnie żadnym wyzwaniem albo przeciwnie - wiem, że nie będę potrafiła im  sprostać. Te z ustaloną z góry listą lektur mnie ograniczają, bo wiem, że egzemplarze recenzenckie i tak mnie przytłoczą. Dlatego też zrezygnowałam z wielu współprac i stworzyłam własne wyzwanie czytelnicze.


W większości są to klasyki, których aż wstyd nie znać, a częściowo mam tutaj książki, które są bardzo znane, a ja nie miałam do tej pory ochoty, by się za nie zabrać.

Przeczytałam już "Latarnika", a także "Hamleta" i nie zawiodłam się na tych tworach. Zmotywowały mnie one do kontynuowania wyzwania. 

Jeśli chodzi o dramaty, to w planach mam jeszcze "Króla Lear", którego zaczęłam w grudniu, ale z niewiadomych mi przyczyn, przestałam go czytać. Chyba powinnam dorzucić go do stosiku na ferie, zdecydowanie.

Więcej mam tutaj powieści. "Stary człowiek i morze", "Cierpienia młodego Wertera", "Portret Doriana Graya", "Ojciec chrzestny", "Ślepcy", "Folwark zwierzęcy", "Duma i uprzedzenie", "Lolita". Przyznaję, że w dużej części nie wiem nawet o czym opowiadają te książki. Widziałam je po prostu na Instagramie, słyszałam od kogoś tytuł lub po prostu wiem, że to taka klasyka, że zna ją każdy na świecie, a pewnie nie każdy czytał.

Są tu też tytuły, które znam dokładnie, ale tylko ze streszczeń lub opowieści, a przecież w czytaniu nie chodzi o to, by znać książkę, ale o ty, by ją przeżyć.

Widzicie też sporo wolnych miejsc. Może je jeszcze zapełnię, a może nie. W tym wyzwaniu nie planuję się z nikim ścigać, ale uzupełnić braki, których nazbierało mi się przez niechęć lub po prostu lenistwo.

A wy bierzecie udział w jakichś wyzwaniach? Co o nich sądzicie? Co jeszcze powinnam dopisać na swoją listę? 

poniedziałek, 5 lutego 2018

WRAP UP - STYCZEŃ

12:48:00 6 Comments
Gdyby nie fakt, że rozpoczęły się ferie, to pewnie zakończyłabym styczeń z dwoma przeczytanymi książkami, ale troszkę nadrobiłam i nie zamierzam ukończyć lutego z podobnym wynikiem.


Na samym początku przeczytałam Pana Tadeusza, który był moją lekturą. Spodziewałam się mordęgi i katuszy, ale nie było tak źle. Przeciwnie. Nawet mi się podobało i dobrze będę wspominać tę część twórczości Mickiewicza.

Na maraton czytelniczy przeczytałam Tam ci będzie lepiej Ćwirleja. Nie spodziewałam się, że będzie to tak dobra lektura. Satyrystyczna, wielowątkowa, pełna nawiązań i politycznych odwołań. Niekonwencjonalny pomysł i mocne zakończenie.

Pułapka na myszy Christie była zbiorem opowiadań na jedną noc. Jak już kiedyś o niej pisałam: dziesięć opowiadań i dziesięć zaskoczeń. Niedościgniona autorka kryminałów. Wszyscy tęsknimy za Christie.

Zrób mi jakąś krzywdę było debiutem Żulczyka. Chciałam od dawna poznać twórczość tego autora i cieszę się, że zaczęłam od tej książki. Wspaniała, wzruszająca, ale też zabawna, pełna dowcipu i mądrości. Pozwala lepiej poznać tę jasną stronę męskiego myślenia. Przywraca wiarę w miłość i w młodość.

Czytałam też Niedzielę na wsi Agathy Christie. Częściowo daję ją tutaj, częściowo do lutowego podsumowania, ponieważ usiadłam do niej wieczorem, 31 stycznia, a skończyłam troszkę po północy, gdy kalendarze wskazywały już najkrótszy miesiąc w roku. Trochę się na niej zawiodłam, choć Christie to Christie. 

Przeczytaliście więcej/mniej? Jacyś faworyci? A może ogromne porażki?

czwartek, 1 lutego 2018

BOOK HAUL - STYCZEŃ

13:19:00 12 Comments
W 2018 planuję odpuścić sobie sporo egzemplarzy recenzenckich, przygarniać tylko te, które sama bym kupiła, a pieniądze wydawać wyłącznie na uzupełnienia serii lub na książki, które już czytałam, ale nigdy nie miałam okazji, by postawić je na swojej biblioteczce. W styczniu udało mi się dotrzymać tego postanowienia.


Biały kieł to najnowsza i najpiękniejsza książka od wydawnictwa Zysk i S-ka, a przy okazji owoc mojej nowej współpracy. Wygląda cudownie, recenzja powinna pojawić się w najbliższych dniach. Aż chce się czytać klasykę w takim wydaniu.

Zbuntowane Anioły to druga część Mrocznego sekretu Libby Bray. Co prawda nie czytałam jeszcze pierwszego tomu, ale zapłaciłam za nią niespełna dziesięć złotych w sieci sklepów Carrefour, teraz poluję na zwieńczenie trylogii.

Pamiętnik księżniczki to niespodzianka od wydawnictwa Znak. Byłam kompletnie zaskoczona, gdy listonosz przyniósł mi piękne, czarne pudełko z błękitną wstążką, a jego zawartość była jeszcze piękniejsza. Carrie Fisher zbytnio nie znam, więc chętnie nadrobię braki przy tak miłej lekturze. Dziękuję :)

Dziennik rozwoju to owoc jednorazowej współpracy z GOCPNS. Trochę napisałam o tym planerze na Instagramie, więc odsyłam TUTAJ, ale z czystym sumieniem polecam. 

Szczygieł to mój prezent  świąteczny. Otrzymałam od brata kartę podarunkową, dodatkowo zdobyłam powieść na promocji, więc bardzo się cieszę. Szkoda jednak,  że dopiero po zakupie dowiedziałam się, że kolejnych tomów nie wydają w twardej oprawie. Eh.

A jak wyglądają wasze stosiki nowości? Ograniczacie się, czy pozwalacie sobie na szaleństwo? Koniecznie piszcie :)

poniedziałek, 29 stycznia 2018

CO PLANUJĘ PRZECZYTAĆ W FERIE?

13:03:00 15 Comments
Nadszedł ten długo wyczekiwany dzień. Pierwszy poniedziałek, na który cieszy się ćwierć polskiej młodzieży. Ferie. Zaplanowałam na ten czas mnóstwo rzeczy, ale nie mogło zabraknąć planów książkowych, które są niezwykle wygórowane, biorąc pod uwagę fakt, że w styczniu przeczytałam tylko trzy książki.


Grę o tron zaczęłam w ubiegłym miesiącu, ponieważ była to moja lektura na maraton czytelniczy, ale utknęłam gdzieś na setnej stronie, choć książka mi się podoba. Może spędzę z nią jedną feriową noc i się przekonam?

Na Kindlu mam mnóstwo zaczętych książek, w większości klasykę do mojego wyzwania na 2018 rok i chcę skończyć choć jeden dramat.

Dolina Tęczy i Rilla ze Złotego Brzegu to dwie ostatnie części serii o Ani z Zielonego Wzgórza. Wypożyczyłam je dwa lata temu i chyba najwyższy czas, by pozbyć się sentymentów i pożegnać z tą rudowłosą kobietą.

Alice's Adventures in Wonderland to moja pierwsza książka po angielsku, którą zaczęłam czytać na początku stycznia. Postanowiłam zostawić ją na ferie, ponieważ potrzebuję spokoju, by dobrze zrozumieć nie tylko ten bajkowy przekaz, ale też ten moralny.

Głód czytam od wakacji, ponieważ jest zbyt duży, by brać go ze sobą do szkoły, czy w podróż. Jednak teraz, w domu, nie będę już miała wymówek i się za niego zabiorę.

Pułapkę na myszy już przeczytałam. Uwielbiam Christie, a ten zbiór liczący jakieś dziesięć opowiadań zaskoczył mnie dziesięć razy. Czy ktoś był przebieglejszy od tej pisarki?

Wszystko jest poezja wypożyczyłam, ponieważ moje osobiste zbiory Stachury już się wyczerpały, a tęsknię za twórczością tego niezwykłego artysty.

Niedzielę na wsi zaczęłam dzisiaj. Jeśli mam jakąś książkę Christie w domu, to nie potrafię się jej oprzeć i zaczynam od razu. Może skończę ją jeszcze przed jutrem.

Zrób mi jakąś krzywdę wypożyczyłam, ponieważ chciałam zapoznać się z dorobkiem Żulczyka. Miałam ochotę na Ślepnąc od świateł, ale trafiłam na tę powieść. Nawet ją zaczęłam! Mam nadzieję, że pozytywnie mnie zaskoczy.

Sekretne życie drzew to moja lektura, na podstawie której mam napisać pracę. Trochę się z tego cieszę, bo ta seria budziła moją ciekawość. Do kompletu wypożyczyłam Nieznane więzi natury, a jeśli mi się spodoba, to zaopatrzę się też w Duchowe życie zwierząt.

A wy zaczęliście już ferie? A może je kończycie? Jakie macie/mieliście plany?