Follow Us @soratemplates

sobota, 2 lutego 2019

LENINGRAD. DZIENNIKI Z OBLĘŻONEGO MIASTA


900 dni piekła

Wrzesień 1941 roku. Wehrmacht staje u bram Leningradu. Odcięte od świata miasto czeka 29 miesięcy walki o przetrwanie. Przegra ją prawie milion cywilnych mieszkańców.
„Moje ręce i nogi ledwie słuchają poleceń mózgu. (…) Z powodu zimna już po przejściu krótkiego odcinka kończyny odmawiają posłuszeństwa.”Aleksandra Lubowskaja„(…) nic nikogo nie rusza. Kiedy któraś powiada, że jej mąż umiera, a dzieci leżą opuchnięte, inna odpowiada na to, że jej maż już zmarł, tak jak dwoje z trojga jej dzieci.”Esfir Lewina
Alexis Peri sięga po 125 nieopublikowanych dzienników napisanych przez ludzi uwięzionych w mieście. Pozwala nam spojrzeć na tę tragedię oczami cierpiących obywateli. W tym strasznym czasie dla wielu z nich pisanie pamiętników staje się narzędziem przetrwania, namacalnym przypomnieniem ich człowieczeństwa. Autorka odzyskuje utracone opowieści, rzucając światło na jeden z najciemniejszych epizodów II wojny światowej.


Można powiedzieć, że historia Leningradu, to historia, którą powinien poznać każdy. Ciężko jednak powiedzieć, że książka Peri, to książka, którą każdy powinien przeczytać. Nie wszyscy ją zrozumieją. Duża część czytelników pewnie stwierdzi, że jest za gruba, za długa, nużąca i w pewnych momentach okropna. Są to ludzie, którzy wierzą, że wydarzenia opisane w tej książce nie mogą być prawdziwe. Są pewnie wyolbrzymione. Uważają też, że coś takiego nie może się już powtórzyć. Z pewnością znajdą się takie osoby.

Ja uważam, że ta książka jest mocna. Trochę jak policzek dla wszystkich, którzy nie zdają sobie sprawy z tego, że my 1001 ofiar zawsze zaokrąglamy do 1000. Dla tych, którzy widzą wojnę jako daty, bitwy przypasowane do odpowiednich miast i dowódców. Alexis Peri mówi: Nie. Wojna tu ludzie. To nie milion, ale milion i ci, których "zaokrągliliśmy".

To książka niesamowita, wstrząsająca i łamiąca serce. Nie można czytać jej obojętnie, a dzięki zdjęciom: nie można nie myśleć o tym, że to prawdziwi ludzie. To żywe istoty, które leżą na ulicach i zamarzają. Ten wóz nie jest zapełniony workami z ziemniakami. Ten wóz zapełniony jest workami z ludźmi. Ci ludzie nie mieli pogrzebu z księdzem, kwiatami i stypy na dwieście osób. Ci ludzie umierali i nikt o nich nie pamiętał.

Dlatego przeczytajcie tę książkę i pamiętajcie. Miejmy też nadzieję, że to nie jest ostatnia książka Peri, ponieważ w tych czasach potrzeba nam takich książek. 

4 komentarze: