Follow Us @soratemplates

sobota, 2 lutego 2019

JEDNOSTKA


Bezdzietni nie są przydatni w starzejącym się społeczeństwie. W pewnym wieku stają się zbędni. Kiedy ten moment dla nich nastaje, trafiają do specjalnych ośrodków zwanych Jednostkami. W Jednostce bezdzietny staje się użyteczny: bierze udział w badaniach naukowych, służy testom medycznym. Stopniowo oddaje swoje organy osobom, które społeczeństwu są bardziej potrzebne. W zamian za to dożywa swoich dni w luksusowych warunkach. Znakomite jedzenie, świetna opieka, bogata oferta sportowa i kulturalna. A do tego można realizować swoje pasje, poszerzać zainteresowania i bezpłatnie korzystać ze wszystkich dóbr aż do dnia ostatecznej donacji. Czyż to nie znakomity układ dla bezdzietnych, którzy przecież są zbędni?

Gdy Dorrit przybywa do Jednostki, jest pogodzona ze swoim losem. Nie udało jej się założyć rodziny ani urodzić dzieci, straciła ukochanego psa i swój mały dom. Jej mężczyzna coś do niej czuł, ale postanowił, że nie będzie jej ratował. Pod koniec życia kobieta pragnie tylko odrobiny spokoju. Nic więcej jej nie zostało. Sytuacja zmienia się jednak, gdy niespodziewanie dla siebie Dorrit się zakochuje. Coś w niej ożywa. Chce dla siebie szczęścia. Postanawia więc dokonać zaskakującego wyboru...

To powieść o niedalekiej, pełnej okrucieństwa przyszłości. Wizja cywilizacji, w której każdy ma odegrać narzuconą sobie rolę aż do końca, wydaje się niepokojąco realistyczna. Jednostka to jedna z najbardziej przerażających powieści dystopijnych ostatnich lat. Czytając tę książkę, nie można oprzeć się wrażeniu, że opisane w niej rozwiązania ustrojowe wzięły swój początek ze współczesnych regulacji prawnych. Sprawia to, że niepokój i groza towarzyszą czytelnikom tej opowieści i rosną z każdą kolejną przeczytaną stroną.

A gdy władza uzna, że już się nie przydasz...

Książkę Ninni Holmqvist mogę podzielić na dwie części. Pierwsza to wspaniały pomysł, który przyprawia o ciarki, a druga, to coś w stylu młodzieżowego romansu.

Zaczyna się obiecująco, ponieważ poznajemy społeczeństwo bardzo podobne do naszego. Ludzie żyją po to,  by mieć i dobrze wychowywać dzieci, które będą w przyszłości prawnikami, lekarzami i noblistami. Co z tymi, którzy nie chcą lub nie mogą się podporządkować? Oni też mogą być pożyteczni. Odgrywają rolę żywego sklepu z organami. Masz raka nerki, ale wiesz, że po jej usunięciu będziesz mniej sprawny? Nie obawiaj się! Zawsze możesz ją otrzymać od kogoś, kto nie był przydatny dla społeczeństwa.

Ta wizja przeraża głównie dlatego, że kiedyś może być prawdziwa. Gratuluję autorce pomysłu i odwagi, by taką książkę napisać. Gorzej jest z dalszą częścią.

Główna bohaterka jest właściwie pogodzona ze swoim losem, ale wszystko zmienia się, gdy dociera już do stworzonego dla niej "raju". Czy jej życie jest na tyle bezsensowne, że może pozwolić na zniewolenie? I czy jest coś bardziej niszczącego niż miłość? To właśnie miłość sprawia, że ta świetna powieść fantastyczna zmienia się w ckliwą obyczajówkę z nutką romansu. W ogóle nie pasuje mi ona do tego, co na początku próbowała przedstawić Holmqvist.

Jeśli chcecie czytać tę książkę, to może tylko do połowy? Pomysł z pewnością was zafascynuje, ale czy warto dla niego czytać resztę? Raczej nie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz