niedziela, 29 listopada 2015

Czarownica




Tytuł: Czarownica
Autor: Sylwia Chołota
Seria: brak
Gatunek: fantastyka
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 344
Data wydania w Polsce: 2015 (przedpremierowo)
Okładka: miękka ze szkrzydełkami
Cena z okładki: 34 zł 
Ocena: ★★★

Nad Mrumią zbierają się czarne chmury. Mieszkańcy kraju Mrgas, sąsiad z łatwością pokonany przez Mrumian wiele lat temu, zbiera siły i rozpoczyna regularne napady na przygraniczne wioski, a potem posuwa się coraz dalej w głąb kraju. Z wiosek docierają niepokojące sygnały, że naciera na nie jedynie dwóch magów dysponujących niezwykłą siłą. Tymczasem Natalina, młoda czarownica mieszkająca z ubogą ciotką w głębokim lesie, osiąga pełnoletność. Z tej okazji ciotka przekazuje jej tajemny list pozostawiony jej przed śmiercią przez matkę. Dziewczyna dowiaduje się z niego, kto jest jej ojcem, i postanawia go odnaleźć, chcąc także lepiej poznać tajemnice swej matki. Wraz ze swoim kuzynem Tarlenem i przyjacielem Kiruą wyrusza do stolicy, gdzie ma nadzieję odmienić swoje dotychczasowe życie.

Z fantastyką miałam niewiele przygód. Dwutomowa (na razie) seria The bone season i w sumie tyle. Może nie bawią mnie magowie biegający z różdżkami na podobę ''W.I.T.CH.'', które oglądałam kilka lat temu. ''Czarownicę'' zamówiłam przypadkiem. Pomyliłam ją z ''Wiedźmą'', która ma niedługo ukazać się w niezwykle płodnym Novae Res. Trudno.

''Czarownica'' jest powiewem świeżości w polskiej fantastyce. To nie jest pani Sapkowska i... i świetnie. Myślę, że tylko kobiety potrafią opisać coś na pozór zwykłego, ale podszytego całą gamą uczuć. Sylwia Chołota z pewnością to robi.    

Książkę dzielimy na trzy części, które po jakimś czasie się łączą. W pierwszej poznajemy życie Nataliny, jej kuzyna i ciotki. Dziewczyna posiada magiczne moce, ale niewiele o nich wie. Bieda zmusza ją do kradzieży. Dopiero w czasie osiemnastych urodzin, otrzymuje list od nieżyjącej matki z wzmianką o swym nieznanym ojcu...
Druga część mówi o Fenborze. Zamożnym magu, mieszkającym w Mrumii wraz z rodziną. Prawie zapomniał o romansie z niewolnicą. Nie wie też nic o swej nieślubnej córce.
Ostatnia przedstawia niewolnicze życie dwóch mężczyzn. W zbiegu okoliczności trafiają do Fenbora, tak, jak  Natalina... Nikt nie może skupić się na rodzinnych relacjach, bo do stolicy zbliżają się Mrgasowie... Trzeba zjednoczyć z sobą Trujczan, Mrumię i Kwietlinów... Nic nie jest wiadome.

Najlepszy w tej książce jest fakt, że nie poznajemy zakończenia. Dzięki temu możemy z nadzieją liczyć na kolejną powieść pani Chołoty. Oby.

6 komentarzy:

  1. wydaje się obiecująca, muszę przeczytać ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe, ciekawe... Na pewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja się "Czarownicą" zachwyciłam. jeden z lepszych polskich debiutów fantasy, jakie ostatnio czytałam. na pewno będę wypatrywać innych książek Sylwii Chołoty :)

    pozdrawiam ciepło,
    Ania z kraina-bezsennosci.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie ma nic gorszego niż denna i przewidywalna fantastyka, jakiej pełno na półkach bibliotek i księgarń od polskich autorów, jednak trafiają się perełki. Czasem i po opisie można od razu stwierdzić, czy taka historia będzie dla nas interesująca. "Czarownica" ma to do siebie, że każda część przedstawia coś innego i każdą część mam ochotę wnikliwie przeczytać :) Jeszcze nie spotkałam się z podobną historią

    OdpowiedzUsuń
  5. Ksiązke kupila mi dziewczyna. Jestem wielkim fanem fantastyki,wiec ucieszylem sie,ze bede mogl przeczytac cos nowego,swiezego,napisanego przez mloda osobe. No coz.... wiem,ze to debiut. Wiem,ze napisala to,majac 16 lat...wiem ze przez 7 lat bylo to schowane w szafie ,ale...powinno tam pozostac. Przykro mi,ze nawet wydawnictwo,redagując i sprawdzajac bledy ortograficzne oryginalu,nie przylozylo sie rowniez do sprawdzenia bledow stylistycznych,czy nawet interpunkcyjnych,ktorych w ksiązce pelno!
    Pomijam wątki,ktore wogole sie nie kleją,zdania,ktore sa zle skonstruowane gramatycznie,ubogie slownictwo czy bardzo czesto powtarzane wyrazy w tych samych zdaniach.Pomijam brak logiki w dzialaniach i mysleniu glownych bohaterow ( na samym poczatku,w ciągu kilku zdan,babcia glownej bohaterki kilkakrotnie zmienia nastroj,a glowna bohaterka po krotkiej sprzeczce,mysli sobie,ze nigdy az tak sie nie poklocila z babcią i ze to jest tragedia)... nosz kurde :) Jakbym czytal wypracowanie w II liceum. Wiem,ze nie powinno sie krytykowac za debiut,ale to powinno byc poprawione juz na etapie postprodukcji,a wydawca,pomimo ze dostal 8 tysięcy za wydanie tej ksiazki,powinien skapnąc sie,ze ona poprostu całą swoją formą ( bo tresc jest nawet okej),nie przystoi do wydawania. Czemu nikt sie tym nie zajal ? Nie wiem,ale zaluje,ze ja dostalem. Sylwia obrazila mnie,jako czytelnika,dajac mi zwitki czegos,co napisala 7 lat temu i co nawet nie zostalo stylistycznie poprawione i doprowadzone do poziomu,jaki daloby sie przelknąć . stanowcze NIE

    OdpowiedzUsuń