poniedziałek, 16 listopada 2015

Gałęziste



Tytuł: Gałęziste
Autor: Artur Urbanowicz
Seria: brak
Gatunek: horror
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 460
Data wydania w Polsce: 2015r. (przedpremierowo)
Okładka: miękka 
Cena z okładki: 38 zł 
Ocena: ★★★

Nie wierz w nic, co widzisz, słyszysz... i do tej pory wierzyłeś...
Jest taki dom, w którym nie chciałbyś spędzić nocy. Z jakiegoś powodu ciemność w nim jest inna. Jeszcze bardziej złowroga niż gdziekolwiek indziej...

Jest takie jezioro, w którym mieszkają nieumarli. Ich przewaga nad Tobą jest prosta - oni nie potrzebują nabierać powietrza...

Jest taki demon, o istnieniu którego wolałbyś nie wiedzieć. 
Niematerialne uosobienie zła, przed którym nie sposób uciec...

Jest takie miejsce, w którym mieści się ten dom. Miejsce, w sercu którego kryje się też to jezioro i w którym ten demon był od zawsze. To las. Las, w którym, za nic na świecie nie chciałbyś się zgubić. Gdy już raz do niego wejdziesz, nie pozwoli Ci wyjść...

Jest taka historia, której nie chciałbyś poznać. Opowieść, która Cię zaintryguje, zaskoczy i przerazi do szpiku kości. Horror na baśniowych ziemiach Suwalszczyzny. 

Odważysz się?

Są trzy rzeczy, które w wydawnictwie Novae Res mi nie pasują. Pierwsza, to fakt, że publikuje praktycznie same debiuty. Druga, to możliwość czytania tylko polskich książek, a trzecia... I tak nie mogę się oprzeć. 

Jeśli ta książka nie przysporzy większej sławy wydawnictwu i autorowi, to już żadna inna tego nie zrobi. 

Uwielbiam horrory, ale moje doświadczenie jest trochę zawężone. King, Masterton, Koontz i... nikt inny. Może dlatego ''Gałęziste'' tak mnie zaskoczyło? Szczerze? Sama nie wiem. Wiem tylko, że nie żałuję ani minuty z tą książką. Żal mi tylko tego, że tak mało tych minut było. 

Wszystko zaczyna się trochę jak zwykła obyczajówka. Dwójka skłóconych młodych ludzi wyjeżdża na Suwalszczyznę. Jeśli czegoś w książkach nie lubię, to właśnie tych polskich klimatów i miejscowości. Po wielu wpadkach, kłótniach i problemach docierają do Osinek, gdzie powinien mieścić się ich domek wypoczynkowy, ale... Właścicieli nie ma. Jest za to polana z kilkoma drewnianymi domkami. Białodęby - ''miejsce ich przeznaczenia''.

Dualizm. Jedno słowo, które opisuje głównych bohaterów. Ateista i zatwardziała katoliczka. Egoistyczny i silny mężczyzna, a także drobna, sympatyczna dziewczyna. On rosły, ale chory na cukrzycę. Ona drobna, ale chora z miłości. Potrzebują czasu na dotarcie się, ale Białodęby nie śpią. Czuwają.

Owszem, jest tu kilka potknięć. Migoczące światła i trupy. Koszmary i przewidywalne sytuacje, ale... Całość zwala z nóg. Myślisz, że zjawiska paranormalne zostały wyjaśnione? To nie to. Myślisz, że świat naprawdę zwariował? To nie to. Myślisz, że wszystko jest zabawą? To nie to. Myślisz, że wszystko jest na poważnie? To nie to.    

Ta książka to ogromne zaskoczenie i przełom w polskiej beletrystyce. Novae Res może być dumne. Artur Urbanowicz... Cóż, proszę przyjąć moje ukłony.

9 komentarzy:

  1. Wydaje się naprawdę fajna! Chętnie bym przeczytała, ale mam już wielką stertę książek do przeczytanie, które tyko na to czekają... Ehhh ten czas...

    OdpowiedzUsuń
  2. Przez moment miałam wielką ochotę wyszukać na jakimkolwiek sklepie internetowym tą książkę, ale czemu występują tam te nieszczęsne polskie miejscowości. Ja również nie lubię takich akcentów w książkach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Horror i powiew świeżości - brzmi zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmmm... Polski matematyk? A może pisarz? Jestem ciekawa tej książki jak nikt inny. Która strona autora okaże się lepszą...

    OdpowiedzUsuń
  5. Nietypowa książka, chętnie poznam ją bliżej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapoznam się z tą książką już w Lutym :)

    Pozdrawiam K. ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeczytałam i ...TO JEST COŚ! Warta każdej minuty, próbowałam przewidzieć zakończenie, ale Autor nie dał mi na to żadnej szansy.

    OdpowiedzUsuń