sobota, 11 marca 2017

MIASTECZKO DARKMORD


Tytuł: ''Miasteczko Darkmord''
Autor: Shane Hegarty
Seria: ?
Gatunek: fantastyka
Wydawnictwo: Znak Emotikon
Liczba stron: 383
Data wydania w Polsce:marzec 2017
Okładka: twarda
Cena z okładki: 39,90
Ocena: ★★ 

UWAGA! Wchodzisz na własną odpowiedzialność!

Miasteczko Darkmord nie pojawia się na wielu mapach, bo nikt nie chce go znaleźć. Leży trochę za bardzo na północ, nieco za daleko na południe. W tajemniczych okolicznościach znikają kolejni mieszkańcy. Pozostali chcą uciekać...

W każdym zakątku miasta czają się Legendy…

SŁYSZYSZ?
NADCHODZĄ!
SĄ CORAZ BLIŻEJ!
MOŻESZ ZACZĄĆ SIĘ BAĆ!

Finn wolałby mieć normalne życie: szkoła, dom, koledzy. Ale zgodnie z przeznaczeniem powinien zostać Łowcą Legend, pogromcą potworów. Niestety w ogóle się do tego nie nadaje. Czy odkryje w sobie bohatera? Czy uda mu się obronić miasteczko?

***

Wszyscy mówimy, że książki nie ocenia się po okładce, ale każdy wie, że hipokryzja jest częścią człowieka i wybieranie okładki, a nie książki często zdarza się książkoholikowi i czytelniczemu abstynentowi. Wygląd "Miasteczka Darkmord" z pewnością zachęca do lektury. Czarne wykończenia stron, ilustracje tworzone z wielką precyzją i wiernym oddaniem testu, okładka w intensywnych barwach z niecodziennym projektem, opis, który nie wyjaśnia nam wszystkiego do końca, a także sam marketing, który pokazuje nam Darkmord od najlepszej (w sensie najgorszej) strony. To wszystko składa się na piękny wygląd, ale czy też na piękne wnętrze? 

Nie spodziewałam się książki dla dzieci. Myślałam, że to będzie raczej powieść młodzieżowa, moja mama oceniła ją na horror, ale po kilku stronach odłożyła i stwierdziła, że jej wysublimowany nos horroromaniaczki ją zawiódł. Jest to z pewnością powieść dla młodszych czytelników. Jeśli będziemy to wiedzieć, to ani my ani nasze dzieci się nie zawiodą, bo dzieło Hegartya jest naprawdę dobre. Jeśli młodzież (ja) będzie czytała tę książkę, to pochłonie ją w jeden dzień i stwierdzi, że nie było to nic niezwykłego. Porwały mnie dziwne stworki i potworna rzeczywistość, ale czytałam lepsze książki. Dorośli pokręcą nosem, odłożą lub potraktują jak poczytajkę na chwilę, bo skończyły się książki w domowej biblioteczce.

Ale! Żeby nie było, że mówię niepochlebnie, a daję cztery gwiazdki. Podobało mi się sporo wątków. Nacisk ojca na syna, który chce być zupełnie kimś innym, ale rodzinna tradycja nie pozwoli mu na to. Oddanie męża względem żony. Szykany, które młody bohater musi znosić w szkole, chociaż ratuje życie prześladowcom narażając swoje. Młodzieńcza przyjaźń, która często sprawia ból i to samo uczucie między dorosłymi, które często może być obłudne, a także pozory, które często mylą.

Zakończenie w moim odczuciu jest zapowiedzią kolejnej części i fakt, że z pewnością po nią sięgnę, jest chyba dobrym aspektem tej książki. 

1 komentarz:

  1. Okładka faktycznie jest świetna! Gdyby to nie była książka dla młodszych czytelników, naprawdę chętnie bym ją przeczytałam. A tak - no cóż - wolę poważniejsze historie.

    OdpowiedzUsuń