czwartek, 6 kwietnia 2017

RODZINA O.


Tytuł: ''Rodzina O.''
Autor: Ewa Madeyska
Seria: Rodzina O.
Gatunek: obyczajowa
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 544
Data wydania w Polsce: marzec 2017
Oprawa: miękka
Cena z okładki: 37,90
Ocena: ★★★★☆

Rodzina rzecz święta, choć czasem przeklęta.

Helena, jednooka głowa rodziny O.
Tadeusz, syn Heleny, psychiatra czy wariat?
Barbara, żona Tadeusza, kochanka czy prostytutka?
Paweł, starszy syn, ofiara czy zdrajca?
Andrzej, młodszy syn, rozrabiaka czy morderca?
Nieślubne dziecko, zdrada, zagadkowa śmierć.

Ta rodzina wciągnie cię w swoje kłamstwa i półprawdy, uczucia i natręctwa. Między rok ’68 a ’69. Między wielką Historię a codzienność małego miasteczka. 

Nie oderwiesz się.

Na szczęście to dopiero pierwszy sezon. A ciąg dalszy nastąpi…

***


Czytałam tę książkę od lutego. Prawie do końca marca tkwiłam w pierwszej połowie i byłam pewna, że już się nie ruszę. Wszyscy zachwalali, uważali, że strony w tej książce przesuwają się jak sceny w serialu i ciężko znaleźć jakiś zarzut dla pani Madeyskiej.

Ile bym dała, żeby zgodzić się z tą teorią miesiąc temu. Zaczęłam się do niej przekonywać w drugiej połowie powieści, gdy poznałam już bohaterów, wiedziałam do kogo należy dane imię i wyrobiłam sobie opinię na ich temat. Teraz stwierdzam jedno.

Ewa Madeyska powinna pisać kryminały. Takie długie, rozwlekłe, pełne wskazówek. "Rodzina O." ma tyle stron, ponieważ autorka opisuje wszystko, najmniejsze rzeczy, o których myślimy jak o błahostkach, a koniec końców odgrywają ważną rolę - kilkusekundowa obecność psa, zauważony kątem oka skrawek sweterka, delikatne podobieństwo włosów.

Do tej rodziny trzeba się przekonać. Jeśli podejdziemy do niej z nastawieniem, że serial nie może mieć formy książki, a Polka nie może pisać jak mężczyzna: prosto, niechlujnie, czasem odrażająco. O tak, to Madeyska robi bardzo często. Do tego wspaniała płynność tekstu. Nie wyobrażam sobie jak męczyła się z zakończeniami rozdziałów, które mogą być też początkiem kolejnych. I to poczucie humoru - czarne, ale rozbrajające. 

Cudo. Owszem, brutalne, okrutne i brzydkie. I to jego największa zaleta. Każdy jest tam skalany, ale wszystkich można usprawiedliwić.  Do przeczytania i oczekiwania na kolejną część. 

***

"(...)im więcej słów, tym więcej kłamstw."

"Na dnie łatwiej nie żyć niż żyć."

"Każdy w coś wierzy (...) I każdy wcześniej lub później zaczyna wątpić."

"Znaczenie i waga czynów nie zmieniają się wraz z upływem czasu, choć wiele, jeśli nie wszystko można usprawiedliwić"

"Bez względu na okoliczności głupota pozostaje głupotą, podłość podłością, słabość słabością, a przestępstwo przestępstwem."

"I mnie, i tobie zdaje się, że jesteśmy żywi (...) Błąd, Jesteśmy tylko nieumarli. Tylko nieumarli. Żyjące półtrupy."

"Niewiedza jednak nie usprawiedliwia winy."

1 komentarz:

  1. Ciekawa recenzja. Z początku odrzuca a na końcu zachwala :) Nie przepadam za książkami obyczajowymi, a na domiar złego szybko się nudzę więc zapewne to nie jest powieść dla mnie. Do tego z recenzji kojarzy mi się z dramatem Dulskich - choć to jest zapewne plus. Więc może jednak dam szansę?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń