poniedziałek, 5 czerwca 2017

LATO EDEN



Tytuł: Lato Eden
Autor: Liz Flanagan
Seria: brak
Gatunek: młodzieżowa
Wydawnictwo: IUVI
Liczba stron: 312
 Data wydania w Polsce: 10.05.2017
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Cena z okładki: 32,90 zł
Ocena: ★★

Ten dzień zaczął się normalnie. Wstałam, zrobiłam sobie kreski eyelinerem, naciągnęłam rękawy na tatuaże i poszłam do szkoły.
 Brzmi znajomo? 

Wkrótce jednak okazało się, że to nie będzie zwykły dzień… 

Nieśmiała gotka Jess i śliczna, uwielbiana przez wszystkich Eden są niemal nierozłączne. Wiedzą o sobie wszystko. 

Nagle Eden znika, a Jess wie, że musi ją odnaleźć. Postanawia poszukać wskazówek, idąc śladami spędzonego wspólnie lata, podczas którego wiele się w życiu przyjaciółek zmieniło. Ta wycieczka w przeszłość zmusza Jess do przyjrzenia się z bliska wielu tajemnicom: sekretom, które Eden ukrywała przed nią, ale też sprawom, które sama zataiła przed Eden. Do Jess dociera, że chyba jednak nie znają się tak dobrze, jak jej się wydawało… 

Przed Jess coraz więcej znaków zapytania, a zegar tyka – prawdopodobieństwo odnalezienia Eden żywej spada z minuty na minutę. 

Czy zdąży na czas?

***


"Lato Eden" zapowiadało się wspaniale, czekało na mnie wytrwale na półce, a gdy przeczytałam kilka wychwalających je pod niebo opinii, to stwierdziłam, że nie ma na co czekać, zaczynam. I cieszę się, że już skończyłam.

Książka Liz Flanagan jest niezwykle przekoloryzowana, infantylna i irytująca. Zacznijmy od początku. Bohaterkami są dwie piętnastolatki. Dowiadujemy się o tym jakość  w połowie książki i jesteśmy zaskoczeni, bo jedna ma mnóstwo tatuaży, druga ciągle pije, bierze narkotyki i uprawia seks z nowo poznanym chłopakiem, chociaż dla autorki wydaje się to normalne. Obie bohaterki są irytujące, o matko! Nie mogę tego znieść! Przez pół książki mówią o jakichś strasznych traumach, z którymi zmagają się nieustannie latami, nie śpią po nocach, mają fobie, boją się przebywać wśród ludzi, a to dlatego, że jedna została pobita, a druga straciła siostrę. Nie chcę pisać, że to nie są tragedie, to straszne rzeczy, ale te dwie dziewczynki zachowują się, jakby ktoś więził je latami, gwałcił, oskalpował i pozabijał ich rodziny.

Może zdradzam tu trochę fabuły, ale nie mogę tego nie robić, chcąc was ostrzec przed tą książką. Eden zaginęła. Rozpoczynają się wielkie poszukiwania, które trwają... kilka godzin. Oczywiście wiemy, kto znajduje tę nieskalaną istotę... Jej wierna przyjaciółka! Okazuje się, że tytułowa bohaterka chciała się zabić, ale rozlało jej się whiskey, a ona nie może połykać tabletek bez popijania... Jess wzywa pogotowie! To nic, że Eden była priorytetowo poszukiwana, znajduje się w miejscu, którego nie można nazwać odludziem, dziewczyny zwierzają się sobie przez godzinę, aż zjawia się pomoc... Przepraszam, ale to pogotowie, to jechało na wielbłądach, czy co?

Nie będę dalej krytykować, rozpisując się nad tymi "ogromnymi miłościami", a także przyjaźnią, która objawia się ciągłym zazdroszczeniem urody, pieniędzy, chłopaka... Drażni też styla autorki, podniosłe teksty typu: czas obmywał nas delikatnie jak strumień głazy...

Liz Flanagan chciała poruszyć ważny temat, ale zrobiła to nieumiejętnie. Książka jest irytująca, bohaterowie niedojrzali, głupi i infantylni. Nie polecam.

***

"(...) rozpacz po czyjejś śmierci to po prostu miłość bez domu. (...) Miłość nie znika tylko dlatego, że znika ta druga osoba."

1 komentarz:

  1. Kolejna recenzja, która utwierdza mnie w przekonaniu, że ta książka to strata czasu :)

    OdpowiedzUsuń