czwartek, 10 sierpnia 2017

WE WSPÓLNYM RYTMIE



Tytuł: We wspólnym rytmie
Autor: Jojo Moyes
Seria: brak
Gatunek: obyczajowa
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 526
 Data wydania w Polsce: 2017
Okładka: miękka
Cena z okładki: 39,90
Ocena: ★★★

Dobry jeździec wie, że ma tylko jedną szansę, aby zaskarbić sobie szacunek konia. Wie też, że przez jeden wybuch gniewu może na zawsze stracić jego zaufanie. Konia można bowiem skrzywdzić tylko raz. Potem latami odbudowuje się zerwaną relację. Z ludźmi bywa podobnie… 

Świat Natashy rozsypał się wraz z odejściem męża. Gniew i zraniona duma popchnęły ją do zrobienia rzeczy, których potem żałowała. Gdy człowiek traci kogoś bliskiego, nie zawsze zachowuje się rozsądnie. Natasha zamknęła się w swojej samotności, postawiła na niezależność i karierę. Kiedy decyduje się pomóc spotkanej w podejrzanych okolicznościach Sarze, nie przypuszcza, że ta „dziewczynka znikąd” odkryje przed nią życie na nowo.

Co się stanie, gdy Natasha zaryzykuje wszystko dla dziewczynki, której nawet nie zna i nie rozumie? Czego można się nauczyć od osoby, która kocha bardziej konie niż ludzi? 

We wspólnym rytmie to opowieść o kobiecie, która nie dopuszcza do siebie myśli, że mogłaby znów być kochana, i o dziewczynie, która jest gotowa kłamać i kraść dla kogoś, kogo kocha.

Miłość istnieje w tym, co się robi, w małych i dużych gestach. To, że się o niej nie mówi, nie oznacza, że jej nie ma. 

***


Nie czytałam żadnej książki Moyes, ale byłam pewna, że musi być świetną pisarką. Martwił mnie jednak fakt, że po tylu wręcz błogosławionych książkach musiała napisać jakiegoś gniota. I napisała.

Sarah jest dziewczynką doświadczoną przez życie, honorową i pełną godności, to dlatego pakuje się w kłopoty. Czternastolatka wydaje mi się być niezwykle głupiutka. Posiadając dług i bogatych opiekunów, którzy opłacają bezsensowną podróż jej konia do Kent, nie prosi ich o kilkadziesiąt dolarów na spłatę długu, a jeszcze wcześniej myśli, że jedzenie dla konia spada jej z nieba i nie będzie musiała za nie płacić.

Natasha mądra i odpowiedzialna czuje wyrzuty sumienia, gdy (nie)były mąż wypomina jej brak zaangażowania w poszukiwanie dziewczynki i rzuca wszystko, by jej szukać. 

Mac opisywany jako męski ideał skradł moje serce, ponieważ tak go wykreowano. Która z nas nie marzy o facecie wyglądającym zawsze wspaniale, nawet, gdy przez trzy dni chodzi w tym samym zestawie ubrań?

Jedyną postacią, którą bezwarunkowo polubiłam jest Kowboj John.

Fabuła jest nijaka. Skłócona para bierze pod swe skrzydła zbuntowaną nastolatkę. Później jest lepiej, ale oddalamy się od realności. Jak czternastolatka dostała się z koniem do innego kraju? A właśnie tak jak w tej książce. Dobrze, że jej wierzchowiec potrafi przeskakiwać samochody i walczyć z rozbójnikami.

Książkę Moyes czytałam długo, półtora tygodnia i uważam, że mogłam lepiej wykorzystać ten czas. To ciężkawa i nieprawdopodobna obyczajówka, która kończy się happy endem. Ma mocne strony, ale po ponad pięciuset stronach czytania o koniu i skłóconym małżeństwie nie potrafię sobie ich przypomnieć.

***

"Nasza sztuka umiera w chwili stworzenia."

"Piękno nastolatków, pomyślał Mac, polega jednak na tym, że zawsze zakładają, iż są sprytniejsze niż cała reszta."

"To straszne odkryć, że już nie chcesz życia, które się przed tobą rozciąga." 

4 komentarze:

  1. Kiedy czytałam o tej książce to bardzo chciałam ją przeczytać. A sama okładka jest przecudowna, a dla mnie osoby, która uwielbia konie jest po prostu must have. Ale kiedy czytam Twoją opinię to obawiam się, że książka nie jest jednak tak wspaniała jak myślałam, więc mam pewne obawy przed jej kupnem.

    In my different World

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłośnicy koni będą usatysfakcjonowani :)

      Usuń
  2. Lubię konie, ale jakoś całokształt książki do mnie nie przemawia :)
    Pozdrawiam,
    Subiektywne Recenzje

    OdpowiedzUsuń