Follow Us @soratemplates

sobota, 2 lutego 2019

SPRAWA DLA KORONERA


Każda śmierć ma swoją historię. Nikt nie wie o tym lepiej od koronera.

Jak z przyborów toaletowych zrobić narzędzie zbrodni?
Po czym rozpoznać, że przyczyną śmierci było uduszenie? 
Czy samobójstwo może być zaraźliwe? 

Słyszymy o nim w każdym serialu kryminalnym. Jego praca jest najważniejsza na miejscu zbrodni. Każdego dnia staje oko w oko ze śmiercią, żeby znaleźć odpowiedzi dla żywych. Co było przyczyną zgonu? Jak do niego doszło? Kto jest winny?

W tej książce znajdziecie najciekawsze przypadki w karierze Kena Holmesa – koronera z Kalifornii. Razem z nim przyjrzymy się morderstwu, w które zamieszany był Tupac Shakur, zajrzymy do celi śmierci w więzieniu San Quentin i spróbujemy dowiedzieć się, kto był właścicielem stopy w bucie wyrzuconej przez morze na plażę.

„Sprawa dla koronera” to możliwość spojrzenia na pracę człowieka, którego codziennością jest odkrywanie tajemnic śmierci.

Lektura obowiązkowa dla fanów „Profilu mordercy” i „Trupiej Farmy”

Wydawnictwo Znak jest ostatnio kopalnią lektur dla tych, którzy uwielbiają niepokojące książki popularnonaukowe. To właściwie jedyne wydawnictwo, w którym w każdym miesiącu mogę znaleźć coś dla siebie. Tym razem była to "Sprawa dla koronera". 

Każdy z nas zastanawiał się kiedyś... jak to jest? Mówimy z obrzydzeniem, że nie moglibyśmy wykonywać takiej pracy... Ale jednak fascynują nas zagadki śmierci i seryjni mordercy. Obie te rzeczy znajdziemy w książce Batesona. Podczas lektury zastanawiałam się czasem: jak można tak spokojnie mówić o takich rzeczach? Jakim człowiekiem trzeba być? 

Z pewnością bardzo inteligentnym. Tytułowy koroner wysnuwa często fakty, na które nigdy bym nie wpadła i robi to tylko wnioskując z porzuconych przedmiotów i śladów. Jeśli planujecie czytać tę książkę, to na osobności, ponieważ możecie głupio wyglądać z otwartymi ustami!

Wcześniej czytałam podobną książkę, "Niewyjaśnione okoliczności". Fascynowała mnie, ale momentami była niezrozumiała, nudnawa, a autor operował takim językiem, że bolała mnie głowa. W "Sprawie dla koronera" tego nie ma. Wszystko jest zrozumiałe i aż zmusza czytelnika do zaangażowania i dalszej lektury. Poznajemy wiele spraw, a nawet morderców i ich punkt widzenia. Dostajemy też wskazówki gdybyśmy... no wiecie...

Nie polecam tej książki. Ja ZMUSZAM do jej przeczytania, bo to kilka godzin niesamowitej lektury!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz