poniedziałek, 15 lutego 2016

PŁOMYK ŚWIECY


Tytuł: Płomyk świecy
Autor: Michał Rutkowski
Seria: brak
Gatunek: filozofia
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 144
Data wydania w Polsce: 2015 r.
Okładka: miękka
Cena z okładki: 23 zł 
Ocena: ★★★

Tomik „Płomyk świecy” to zbiór sugestywnych impresji na temat kobiety, śmierci, życia i kondycji człowieka we wszechświecie. Przepełniony metaforycznymi obrazami wywód filozoficzny jest jednocześnie bardzo osobisty, intymny. Narrator zabiera czytelnika w głąb swej psychiki, wyobraźni, duszy. Pozwala mu penetrować najtajniejsze zakamarki własnego umysłu, którego stan już na zawsze zmieniło przeżyte w młodości uderzenie pioruna. Forma dialogu z wyimaginowaną – bądź rzeczywistą – ukochaną czyni treść przystępną w odbiorze.


Czy lubię czytać filozofię? Nie. Czy jestem kolekcjonerką polskich debiutów? Nie. Czy jestem zauroczona Michałem Rutkowskim? Tak.  Nie. Dlaczego więc postanowiłam przeczytać tę książkę?
Okładka.
Novae Res.
Mogę jakieś namiary do Waszego grafika?
Coraz częściej zachwycam się okładkami od tego innowacyjnego wydawnictwa. Ale czy wygląd przekłada się na moje postrzeganie tej... niszowej powieści?

Nie przepadam za książkami z gatunku ''filozofia''. Czasem po prostu myślę sobie, że jestem na nie zbyt głupia, ale powód jest inny. Większość takich dzieł nie ma fabuły. Takie trochę blabla o życiu, śmierci, Bogu, przeznaczeniu... Nie można się w to wczuć, zaczytać, utożsamić...

Na początku myślałam, że ''Płomyk świecy'' też taki będzie. Pierwsze rozdziały - trochę długie monologi - nie porwały mnie, ale później na scenę wchodzi tytułowy płomyk, kobieta. Cała książka przybrała formę rozmowy. Para kochanków, czasem wrogów, ludzi, którzy robią to, co  my nieumyślnie przez całe życie - próbują się zrozumieć.

Tomik przeczytałam wieczorem. Strony szybko migały mi przed oczyma, ale ''Płomyk świecy'' nie jest powieścią na raz, na szybko, na nic. Do tej książki można wracać i za każdym razem wyciągać inny wniosek.  

Recenzja miała pojawić się szybciej, ale znaleźć dobre światło do zdjęć przy ostatnich pogodach, to tragedia... To też nie jest najlepszej jakości, ale postaram się je zmienić w najbliższym czasie.

3 komentarze:

  1. To prawda, okładka cuuuudowna! Chociaż filozofia i te sprawy nie za bardzo mnie interesują :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też bym się skusił... Okładka ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Filozofia to niezbyt mój gust, więc prawdopodobnie nie skuszę się na tę pozycję, ale bardzo dobra recenzja :)

    OdpowiedzUsuń